Refleksje powyborcze

Wyniki wyborów do PE dawno policzone. Wybrańcy na reprezentantów odebrali swoje zaświadczenia. Przegrani wraz z przerażonymi wynikami rozpaczają ogłaszając wszem i wobec swój wielki ból w okolicy tylnego otworu ciała.

 

Frekwencja wyborcza była bardzo niska, niecałe 24%. Ogromna większość Polaków nie poszła w ogóle do wyborów. Wielu z nich jest zniechęconych, ma dosyć tych samych twarzy i polityków żrących się o sprawy często nieistotne. Ludzie zmęczeni są tematami zastępczymi i brakiem realnych zmian. Młodzi uważają Polskę za kraj bez perspektyw, bardzo wielu chce wyjechać. Tak naprawdę możliwość wyjazdu jest prawdopodobnie  „wentylem bezpieczeństwa”, który jeszcze ratuje klasę polityczną przed polskim odpowiednikiem „Majdanu”. Niska frekwencja oznacza, ze do urn poszły najtwardsze i najbardziej świadome swoich wyborów elektoraty, co uznaję za przyczynę porażki celebrytów, którzy nie bardzo wiedzieli o co chodzi. Cieszy mnie bardzo, że ten durny trik przestaje działać na ludzi.

pkw wyniki

Zobaczmy co się wydarzyło wśród tych, co jeszcze chodzą na wybory.

Platforma Obywatelska

Platforma ogłosiła swoje kolejne zwycięstwo, bo znalazła się tuż przez PiS. Spadek poparcia dla rządzącej partii jest widoczny, ale nadal jest ono wysokie. Wręcz nieprawdopodobnie wysokie jak na partię antydemokratyczną, nadużywająca władzy, wokół której narosły liczne afery, czy która wprost zaprzecz swojemu programowi i składanym obietnicom. W zasadzie Platforma stała się już partią obciachu. Dawno nie spotkałem nikogo kto by się przyznał do popierania PO, nie licząc osób, które są w jakiś sposób powiązane z administracją czy „sektorem publicznym”. to znaczy one same lub ich najbliżsi pracują w urzędach, spółkach państwowych lub komunalnych (podległych samorządom obsadzonym przez PO lub ludzi sympatyzujących). Ewentualnie zwolennikami PO są przedsiębiorcy korzystający z zamówień od wspomnianych przed chwilą polityków i samorządowców lub czerpiący inne profity z nieformalnych układów. No dobra, znam jeszcze JEDNĄ osobę, która popiera PO, chociaż osobiście chyba nic z tego nie ma, aczkolwiek jest to jednostka wyjątkowo tępa. Widocznie mam za mało znajomych w zakłądach karnych czy aresztach śledczych, bo jak pokazują dane PKW tam najłatwiej trafić na wyborcę PO, nawet w obwodach w takich bastionach PiS jak na Podkarpaciu.
W przypadku wyniku PO wyjątkowo cieszy mnie, że do PE nie dostał się Michał Kamiński. Wystawienie go było pokazem niezmiernej obłudy tej partii i przejawem pogardy dla własnych wyborców. Podobnie jak kiedyś wystawienie z list PO Mariana Krzaklewskiego. Takie akcje tylko utwierdzają mnie, że kierownictwo PO ma swoich wyborców za idiotów, a z drugiej strony pociesza, że nawet wśród zwolenników PO trudno znaleźć takich, co się na to nabiorą. …chociaż Buzka jednak wysłali do PE po raz kolejny. Co za farsa, partia, która powstała w opozycji do wyczynów AWS zrobiła AWS-owskiego premiera swoja twarzą w Unii.
Kolejną radosną wiadomością jest, że stołka w PE nie dostał Jacek „Pomyłka” Rostowski. Człowiek mylący się na grube miliardy, czy forsujący podwyżki podatków, nawet jak liczby bezwzględnie pokazują, że przynosi to skutki odwrotne od spodziewanych. Naprawdę jestem ciekawy o czym myśli człowiek, który głosuje na takiego „geniusza”?
Swoistą kosmiczną sprawiedliwością jest, ze mandatu w PE nie dostał Paweł Zalewski, który wygadywał kompletne bzdury nt. stanowiska Korwina-Mikke względem emerytur i wypowiadał się pogardliwie o ludziach młodych. Akurat JKM od wczesnych lat 90-tych mówił o konieczności reformy systemu emerytalnego i o tym, że państwo musi zapewnić wypłatę emerytur osobom, które „weszły już do systemu”. Co więcej, wtedy wraz z grupą znajomych w wieku od kilkunastu do dwudziestu paru lat popieraliśmy partię Korwina miedzy innymi właśnie z tego powodu. Nie chcieliśmy wrzucać składek w system, który jest jak dziurawy worek, nie chcieliśmy, żeby nasi rodzice byli pozbawieni emerytur. Ale Zalewski „wie lepiej”, że młodzi ludzie nie potrafią myśleć w takich kategoriach. Potrafią proszę niedoszłego europosła (i dobrze ci tak kłamczuszku!). Nieźle jak na reprezentanta partii, która kobietom odebrała prawo do nawet 7 lat emerytury… Nie są to może sprawy związane bezpośrednio z PE, ale związane są z wiarygodnością poszczególnych osób, które dostały kopa tm gdzie trzeba.

Prawo i Sprawiedliwość

PiS znowu przegrało, więc węszy spisek. Sam siedziałem w komisji wyborczej (zresztą nie pierwszy raz) i wiem, że system jest całkiem nieźle pomyślany nawet w najmniejszych szczegółach, żeby nie dopuścić do manipulacji wynikami oraz umożliwić kontrolę. Oczywiście na ile to możliwe przy przy systemie proporcjonalnym. Dużo prościej i uczciwiej działają wybory w systemie większościowym, którego wielkim wrogiem jest …Jarosław Kaczyński (lider PiS narzekającego na fałszowanie wyników jak by kto nie zauważył).
W komisjach wyborczych zasiadają osoby delegowane przez RÓŻNE komitety, osoby, które wcześniej się zwykle nie znają (ja z mojej Komisji nikogo nie znałem wcześniej osobiści, później się okazało, ze mamy wspólnych znajomych). Członkowie Komisji patrzą sobie wzajemnie na ręce, urna jest zaplombowana etc. Nawet to, że przy wydawaniu kart nie mogliśmy mówić kto zrezygnował z kandydowania ma sens, bo niby dlaczego wyborca miałby na słowo wierzyć członkowi komisji, który mówi na kogo nie należy głosować? Jest oficjalne obwieszczenie o wycofaniu kandydatury, wyborca może się z nim zapoznać i tyle. Ewentualne celowe nadużycia są możliwe tylko tam gdzie jedno czy drugie ugrupowanie nie ma swoich struktur, nie ma ludzi w komisjach, ani mężów zaufania. Tam, szczególnie w małych miejscowościach , może istnieć ryzyko, ze komisja będzie obsadzona głównie przez jedną opcję i uda się im dosypać lub unieważnić parę głosów. Cóż, nikt nie jest aniołem, nie czarujmy się. Ale czy to w skali ponad 7 mln glosujących coś zmienia? Łudzicie się, że wasz kandydat mógł wygrać na terenie gdzie nie macie struktur? Ja wiem, że wyniki z niektórych obwodów śmierdzą. wiem, że statystyka wskazuje, że w niektórych obwodach prawdopodobnie ktoś  unieważniał głosy. To może szczególnie boleć jak ktoś przegrał o niespełna 25 tysięcy głosów, więc PiS głośno będzie płakać. Czymś trzeba usprawiedliwić, dlaczego znowu się przegrało z partią, która robi wszystko, żeby obrazić inteligencję własnych wyborców. Może czasem trzeba poszukać przyczyny u siebie? Co jest z wami nie tak, ze nie potraficie przyciągnąć ludzi, którzy nie głosują, że nie potraficie przekonać młodego pokolenia? Gdyby co dziesiąty niegłosujacy was poparł, to te 24 tysiące głosów byłoby kroplą w morzu. Ale cóż, „złej baletnicy…” i tak dalej. Ci ludzie zostali w domu, miedzy innymi dlatego, że nie wierzą ani w PO, ani w PiS.

Sojusz Lewicy Demokratycznej

„Trzecią siłą” pozostaje SLD z postkomunistą na czele. Prawie 10% głosów za jedną z najbardziej federalistycznych opcji. Kandydaci SLD otwarcie mówili, ze są za ograniczaniem państw na rzecz ujednolicania Unii. Rozumiem, że wielu ludzi jest wytresowanych do myślenia „ujednolicone=dobre”. Ja wiem, że to tak nie działa. Żaden Komisarz ani Europoseł nie jest omnibusem, który zna się na wszystkim, żaden nie jest w stanie wybrać optymalnego rozwiązania dla wszystkich dziedzin. Dlatego różnorodność zawsze była źródłem siły Europy. SLD nie zauważa, że na integracji z Unią najlepiej wychodzą te kraje, które wywalczyły sobie najwięcej wyjątków od jednolitości? Albo, że ratowanie całych gałęzi gospodarki przed ujednolicaniem wymaga takich zabiegów obrażających biologię jak uznanie ślimaka za rybę? Trochę martwi, że praktycznie co 10 wyborca woli wzór sowiecki i jednolitość. Do tego jest dużo gadania o „prawach człowieka”, co brzmi szczególnie dziwnie w partii, w której kierownictwie są byli działacze PZPR (przypomnę takie hasła: cenzura, pobicia, więzienia polityczne). Liderem tej partii jest człowiek, za którego rządów według obrońców praw człowieka w Polsce więziono ludzi bez wyroku i poddawano ich torturom. Parlament Europejski domaga się wyjaśnień w tej sprawie. Czy eurodeputowani z SLD w razie konfliktu interesów staną po stronie szefa, czy po stronie praw człowieka i Konstytucji RP?

Kongres Nowej Prawicy

Na czwartym miejscu uplasowała się formacja najbardziej zaciekle atakowana przed wyborami. Zupełnie jak by ludzie, którzy nigdy nie rządzili byli odpowiedzialni za całe zło, z gradobiciem i zemmifobią na czele. Ataki o tyle szalone, że ze wszystkich stron, ale na oślep, często sprowadzające się do przekłamań jak w przypadku wspomnianego wyżej Zalewskiego. Paradoksalnie to mogło pomóc KNP w osiągnięciu dobrego wyniku, jako formacji niewygodnej dla obecnej sceny politycznej. Tym bardziej, ze przez portale społecznościowe, Kwejk, Demotywatory itp. strony do ogromnej liczby wyborców docierała informacja, ze te ataki to kłamstwa. Żeby było śmieszniej, to młody wyborca, który nie ogląda TV, a korzysta z Internetu (choćby za pośrednictwem urządzenia noszonego w kieszeni), mógł dowiadywać się, że „TVN nakłamał” zanim dotarło do niego samo kłamstwo z telewizora! Na naszych oczach telewizja przestaje być najszybszym i najskuteczniejszym nośnikiem informacji i memów. KNP zebrało część głosów przeciwników dalszej federalizacji Unii, zapewne chodziło też o pokazanie „żółtej kartki” POPiS-owi, co wyraźnie było słyszane w okrzykach typu „PiS, PO – jedno zło”.
Skala obrzucania błotem Korwina jest już tak wielka, że nic więcej do niego nie może się przykleić. Żeby było zabawniej, to jak naprawdę powie coś głupiego to też już ujdzie mu płazem. Zresztą już po wyborze zrobił wielki skandal, bo nie słuchał „hymnu Unii” na stojąco. Jaki jest skutek robienia z tego ataku? Ano taki, że do mas pracujących i bezrobotnych z miast i wsi dotarła informacja, że Unia nie jest państwem, ale są tacy, co już ją tak traktują. W sumie faceta rozumiem, ja tam lubię posłuchać klasyki w rożnych formach, ale niekoniecznie na baczność (np. Silenzium).
Po wyborach zaczęło się dość intensywne obrażanie wyborców Korwina. Nagle okazało się, że młodzi ludzie nie są fajni. Byli dopóki głosowali na PO (ewentualnie na Palikota), jak się przekonali, że  PO kłamie przestali być fajni. KNP cieszy się też sporym poparciem przedsiębiorców, Polaków za granicą czy marynarzy na statkach, co jakby przeczy tezie, że to ludzie, którzy nic nie wiedzą i świata nie znają. Niektórzy pocieszają się, że KNP osiągnęła sukces tylko dzięki małej frekwencji, ale o ile ich średni wynik to około 7% (równomiernie w całej Polsce) nawet przy frekwencji ponad 30%. Ba, w miejscach o wysokiej frekwencji osiągali nawet około 9% (np. Kraków: 9,12% przy ponad 40% frekwencji). Czy Korwin-Mikke zdąży to zepsuć do wyborów parlamentarnych? Czy może jego partia powróci do sejmu z wynikiem rzędu 10-15%? Zaistnieje „na jeden sezon” czy na dłużej? Nowe pokolenie wyborców czerpiących wiedze z Internetu będzie miało coraz większy wpływ na wybory, a amatorskie klipy takie jak ten: Ballada o bandzie czworga mogą przyciągnąć tych, którzy do tej pory nie głosowali.

Polskie Stronnictwo Ludowe
Partia nijaka, „związek zawodowy rolników”, który wejdzie w koalicję z każdym. Coraz częściej przez wyborców PSL traktowany jest jako synonim nepotyzmu. Miło, że tracą poparcie, jeszcze lepiej będzie jak znikną poniżej progu. Zresztą chyba tego się spodziewają. Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Mieczysław Łuczak chciałby, aby parlamentarzyści, którzy po wyborach nie wejdą do Sejmu i będą mieli problemy ze znalezieniem pracy, dostawali 4 tysiące złotych zasiłku – taka informacja obiegła media początkiem czerwca. Ci ludzie za nic nie chcą szukać sobie normalnej pracy?

Solidarna Polska
Poniżej progu znalazła się Solidarna Polska. Jakoś nie żałuję. Odnoszę wrażenie, że to taka próba budowania PiS-u bez Kaczyńskiego, bo w sumie co ich różni? Zresztą takie postacie jak Kurski wywołują u mnie wyjątkowe obrzydzenie. Ta formacja jeśli tylko próbuje czymś sie wyróżnić, to jakoś zwykle wychodzi to na minus, jak choćby z tą szaloną akcją walki z nożami: Solidarna czy Totalitarna? W PE nie brakuje federalistów z podobnymi zapędami, wiec całe szczęście nie będą mieli wsparcia Solidarnej.

Europa Plus Twój Ruch
Czyli partia Palikota pod patronatem byłego prezydenta miewającego problemy z chorobą filipińską. Formacja pod kreską i oby tak zostało. Dziury w myśleniu Janusza Palikota wykazywałem już dawno: Co ten kot pali? wkrótce po osobistym spotkaniu z tym politykiem. Poprzednio udało mu się nabrać sporo ludzi między innymi dzięki wizerunkowi formacji bez starych twarzy, bez żadnych polityków. Tym razem nie dość, że pomimo rosyjskiej agresji nadal brnął w twierdzenia, że bezpieczeństwo zapewnia waluta czy kultura, to jeszcze zabrał na pokład bardzo zużyte twarze polityczne. Palikot zaplątał się w tym okrutnie i oby więcej się nie podniósł, bo z tej chorągiewki żadnego pożytku. Raz broni krzyża, raz atakuje itd.

Polska Razem Jarosława Gowina
Także chorągiewki Jarosława Gowina znalazły się pod kreską. Pomysł na oderwanie od PO zawiedzionego elektoratu nie był taki zły. Pytanie jednak czy możliwy do realizacji ze skompromitowanym PJN? Z takimi tytanami umysłu jak Pani Jakubiak i jej twierdzeniami, ze biurokracja jest OK, bo łaskawie pozwala pracować? Pomimo hasła „Atakujemy problemy, a nie ludzi” na finiszu kampanii towarzystwo Gowina zaczęło akcję czarnego PR. Zresztą pełną hipokryzji bo oparta na przekłamaniach i atakach na formację, do której jeszcze niedawno się uśmiechali. Żal mi tylko paru młodych osób, takzę z naszego województwa, które w dobrej wierze dołączyły do tego towarzystwa. Nie idźcie tą drogą 🙂

Demokracja Bezpośrednia
Na koniec jeszcze kilka słów o jednak ciekawej formacji, a w zasadzie koalicji. Partie: Demokracja Bezpośrednia, Partia Libertariańska i Partia Piratów połączyły siły, co dało zawrotne 0,23% poparcia. Na wielki sukces nie mogli liczyć, bo nie zarejestrowali list w całym kraju. Czy zaistnieją w przyszłości? Libertarianie są ciekawą ofertą wolnościową, acz bez wzbudzania kontrowersji w stylu Korwina-Mikke. Pewnie dlatego mało kto wie o ich istnieniu. Demokracja Bezpośrednia próbuje przekonać, że receptą na obecną patologię jest wiecej demokracji. Zadanie przed nimi trudne, bo Naród wychowany z jednej strony w PRL, a z drugiej w kulcie (praktycznie) dyktatora Piłsudskiego oczekuje raczej rozpędzenia demokracji i rządów silnej ręki. Szczególnie częśc niezadowolona z obecnego stanu rzeczy ma w dużej mierze takie zapatrywania. W ogóle ciężko mówić o możliwości sukcesu, jeżeli głównym postulatem jest wprowadzenie demokracji bezpośredniej, gdy większosc sporów koncentruje się wokół przepychanek personalnych lub dyskusji na zastępcze tematy w demokracji przedstawicielskiej.

Na jesieni wybory samorządowe. To niewiele czasu dla polityków na wyciągniecie wniosków czy zawieranie koalicji. Kogo tym razem wybierzemy?

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Mitz 8 czerwca 2014 Odpowiedz

    Dobra analiza. Na frekwencję może mieć także wpływ to, że ludzie traktują kandydaturę do PE jako bilet do „nachapania się”, więc zniesmaczeni nie chcą brać w tym udziału. Ciekawe natomiast, co stanie się w zbliżających się wyborach. Wyborcy pozbawieni są opcji – środowisko zdominowane jest przez dwie partie, obie powszechnie znienawidzone i pozbawione konkurencji. Jedynym orężem jest czarny PR i obrzucanie wszystkich błotem. Chyba faktycznie, najlepsze co można zrobić to wyjechać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook