„Rosja taka przyjazna! WOW! Taka partnerska WOW!”

„To miło, że nasze kontakty z kolegami ze Stanów Zjednoczonych podtrzymywane są na wszystkich szczeblach, przy czym – regularnie” – oświadczył Putin. Nie poznajecie? To było w maju 2013 roku. To bardzo miło, że jednak wiele osób zrzuciło klapki z oczu. Szkoda, że tak późno.

– Nasze stosunki z Rosją naprawdę się normalizują a nieporozumienia wynikają ze złej optyki. Patrzymy na siebie przez lunetę. My patrzymy stroną, która powiększa a Rosjanie stroną, która pomniejsza. Ich napinanie muskułów to już tylko bóle fantomowe po byłym imperium a nie realne groźby – mówi w rozmowie z Newsweek.pl były ambasador Polski w Rosji Stanisław Ciosek, uznawany za znawcę spraw wschodnich. To tak na serio? Owszem, tyle, że to wypowiedź z 2011 roku. Podobnych bzdur o przyjaznej Rosji czy o wspaniałych, partnerskich relacjach nasłuchaliśmy się sporo w ostatnich latach. Towarzyszyły temu czasem głosy o słabości Rosji. Jeszcze raz proszę o rzut okiem na źródło: to samo medium wychwalało Krosno w pomylonych rankingach. Przypadek?

putin przepraszaDemotywatory: śmieszne czy straszne?

Ja nie byłem ambasadorem, nie uważam się za wybitnego znawcę. Pisałem skromną pracę dotyczącą konfliktu na Kaukazie, zresztą zawierającą tezy z powodu których rusofoby mogłyby nazwać mnie rusofilem. Nigdy bym się jednak nie ośmielił twierdzić, że Rosja przestała być imperium lub przestała być groźna. Rosja jest ekspansywnym imperium.

Polityka Rosji jest bezwzględnie konsekwentna, opiera się na zdobywaniu nowych terytoriów i utrwalaniu swojej władzy nad nimi. W chwilach słabości zdarza się, że jest zmuszana do odwrotu. Inne mocarstwa nieraz hamują jej wpływy (Napoleon nawet zdobył Moskwę), ale kierunki i metody działania są konsekwentnie realizowane. To dlatego Rosja nawet po rozpadzie ZSRR pozostaje największy państwem świata. Zresztą w wyniku rozpadu ZSRR powstał też Kazachstan znajdujący się w TOP 10 pod względem powierzchni oraz Ukraina, która jest (jeszcze) największym po Rosji państwem w Europie.

Ten rozmiar terytorium imperium zawdzięcza ekspansji prowadzonej zarówno przez carat jak i komunistów oraz przez dzisiejszą niby demokratyczną Rosję. I tu jest uwaga o ważnym fakcie, który chyba nam umyka: przez ostatnie dwa stulecia to Moskwa panowała (na różne sposoby) nad Warszawą, jedynie z pewnymi przerwami. Jedną z najdłuższych przerw zapoczątkowało zajęcie Warszawy przez Niemców w 1915 roku. Rosjanie stracili wtedy panowanie nad polską stolicą na prawie 30 lat. Z punktu widzenia rosyjskiego imperializmu właśnie mamy drugą tak długą przerwę. To stawia Polskę w zupełnie innej relacji niż pozostałe państwa byłego „bloku wschodniego) jak Czechy, Węgry czy Rumunia. Zbrodnia Katyńska, zwalczanie AK po Akcji Burza czy czy ostatnio rosyjskie manipulacje wokół katastrofy pod Smoleńskiem są po prostu skutkiem. Niezależnie od przyczyn katastrofy Putin ma przecież teraz „Asa”. To jego ludzie kontrolują dowody i ewentualne przecieki, które mogą w każdej chwili zaognić sytuację pomiędzy Polakami. Szczęśliwie coraz więcej ludzi ma świadomość tej gry. Teraz, w czwartą rocznicę na Onecie (!) był wywiad z posłem od Palikota (!) który bardzo sensownie mówił w tym temacie. Nie będę tu relacjonował, sami zobaczcie: „wiele osób kłamało”

Jednak zostawmy ten wątek, bo nie o tym chciałem. Przez ostatnie lata byliśmy karmieni bajkami o tym, że z Rosją można mieć przyjazne relacje, ze to kraj godny zaufania, a kto by złe słowo powiedział o naszym Wielkim Wschodnim Sąsiedzie ten z miejsca zostawał oszołomem. Ot poglądy wyznawane przez gorliwych fanatyków „GW”. Teraz się odmieniło i gdyby sytuacja nie była niepokojąco straszna, to zmiana poglądów wielu osób mogłaby uchodzić za śmieszną. Na nic były ostrzeżenia, że Rosja ma jeden z najlepszych, a zarazem najbardziej bezwzględnych wywiadów. Na nic było mówienie, że Europa jest skorumpowana, a rosyjskie wpływy są niebezpieczne. Nie przekonywało pokazywanie byłego kanclerza Niemiec, który po zawarciu korzystnej dla Rosji umowy dostał od Putina wygodny stołek z wysoką pensją. Nic nie docierało, nawet po wojnie w Gruzji. Dopiero sytuacja na Ukrainie otrzeźwiła co niektórych, pytanie czy nie za późno? Ja np. byłem przeciwny Olimpiadzie w Soczi. Wiedziałem, że Putin będzie z tego robił swoją propagandę, a nawet obawiałem się czy nie złamie „pokoju olimpijskiego” agresywnymi działaniami wobec Ukrainy jeszcze w trakcie Olimpiady. Pamiętacie ceremonię otwarcia? To była imperialna propaganda, w tym promowanie „Fajnego Związku Radzieckiego”… Można cenić rosyjską literaturę czy kino, można zachwycać się muzyką, kulturą. Można się przyjaźnić ze zwykłymi Rosjanami, którzy często są zupełnie normalnymi, sympatycznymi ludźmi. Nie można jednak zapominać o imperialnym charakterze tego państwa.

Sama sytuacja na Ukrainie rozwija się niepokojąco w kierunku wariantu z działaniami wojennymi. Opisałem to jako jedną z możliwości miesiąc temu: Szach i mat. Niestety reakcja NATO na działania Rosji jest poniżej moich pesymistycznych (!) przewidywań. Zauważcie, że Putin w tej chwili ma już Krym! Przestano mówić o zmuszaniu Rosji do wycofania się z Krymu. Putin nadal ma inicjatywę. Teraz Ukraina i Zachód gorączkowo główkuje nad tym by nie tracić kolejnych regionów. Na stratę Krymu jest już milcząca zgoda.

20140417_223608Tak bardzo walczą ze złem! WOW!

Wczoraj natknąłem się na coś co mnie ubawiło. Jedna z krośnieńskich kawiarni rozlepiła plakaty o tym, że nie obsługuje Putina bo „nigdy nie jesteś zbyt mały by sprzeciwić się złu”. Piękna reklama, taka emocjonalna, a zarazem niewiele to kosztuje, bo odgrażanie się odległemu złu, które nawet nie wie o Twoim istnieniu nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Jednak odwiedzę tę kawiarnię, przedstawię właścicielom przykład innego zła, pobliskiego, takiego tu, z tej gminy. Czy nie będą za mali, żeby mu się sprzeciwić podobnie jak teraz sprzeciwiają się „Panu Putinowi”? Zobaczymy.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 18 kwietnia 2014 Odpowiedz

    A zdradzisz o co ich zapytasz?
    Sama reklama, hm, z jednej strony zabawna, z drugiej faktycznie to takie napinanie się mrówki do słonia który nie wie o jej istnieniu 🙂

  • Raven 18 kwietnia 2014 Odpowiedz

    A jednak cholera…niby napinanie się, niby bez sensu, niby na pokaz… ale w sumie to dość fajna inicjatywa. Czasem takie sprawy zaczynają się od jednej mrówki.

    Swoją drogą ta banda z Ukrainy to się uczciwie mówiąc prosi o wjazd Putina…

  • Piotr 19 kwietnia 2014 Odpowiedz Author

    Yeri i Raven, moim zdaniem ten plakat to reklama, tyle, że bazująca na cudzym nieszczęściu. Putina to w żaden sposób nie dotknie, a żadnemu Ukraińcowi nie pomoże. Za to wymienili czego można u nich skosztować. Bardzo sprytnie i socjologicznie wykorzystana sytuacja do zwrócenia na siebie uwagi, zamiast typowego „Przyjdź do naszego lokalu i skosztuj…”.
    Dla mnie to dość niesmaczne. Tym bardziej, że z tego co słyszałem, to tam zaangażowana jest osoba przymykająca oko na „lokalne zło” za to przez lata popierająca „partie miłości” odpowiedzialną za naiwną politykę wobec Putina i za stan sił zbrojnych RP. Ja bym nawet nie wspominał o tej „reklamie” bo w sumie pisanie i gadanie o tym, to jest chyba właśnie to czego chciał autor plakatu: zrobić ferment, zwrócić na siebie uwagę. Jednak ten lokal miał już taka reklamę na K24, że wpis na moim blogu niewiele tu zmieni.

    Według mnie to taki „przebudzony leming”…Niby przebudzony bo wolałbym się nie przekonać co by zrobił, gdyby faktycznie jakaś „służba Putina” wprowadziła swoje porządki w Krośnie.

    Natomiast z ciekawych lokalnych spraw jest np taka: część nauczycieli pomimo obowiązku przeszkolenia z pierwszej pomocy, nie znają zasad udzielania pomocy. Ostatnio miałem kilka sygnałów o nieudzieleniu, lub niewłaściwym udzieleniu pomocy poszkodowanym uczniom. W jednym zdarzeniu dziecko niemal nie przypłaciło tego życiem. Szkoła w tej sprawie albo kłamie, albo tłumaczy się w żenujący sposób na zasadzie: „nie było obrażeń zewnętrznych, więc nie było widać, że potrzebuje pomocy”.
    W „papierach” wszystko się zgadza, wszyscy są niby wyszkoleni i nikt nie weryfikuje umiejętności.
    Ale kto wie? Być może kawiarnia „walcząca ze złem” uzależni obsługę nauczyciela od wypełnienia krótkiego testu z pp?
    Jedni nauczyciele traktują sprawę poważnie i faktycznie mają umiejętności, potrafią pomóc, a inni maja „papierek”. Jeżeli Wydział Edukacji tego inne weryfikuje, to niech się tym zajmą kawiarnie i restauracje 🙂

  • Mitz 23 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Zgadzam się z Piotrem. Pomysł oryginalny i całkiem sprytny, ale trochę niesmaczny. Z drugiej strony, takie zadanie gości od reklamy: „podpiąć się” pod bieżący nurt i pozwolić innym odwalić większość roboty. Tu ktoś odwalił kawał dobrej roboty.

    Co do kursów pierwszej pomocy: kiedy byłem ostatnio, prowadzący mówił że kurs trzeba powtarzać. To oczywiste: aby mieć szanse zadziałać w stresie, trzeba próbować, w miarę możliwości, zautomatyzować swoje reakcje. Jakoś nie ma świadomości że pierwsza pomoc jest istotna i że naprawdę może coś zmienić. Może więc sensowniej byłoby uczyć pierwszej pomocy uczniów: np. każda klasa ma kurs co pół roku? 🙂

  • Piotr 23 kwietnia 2014 Odpowiedz Author

    @Mitz, Putin mógłby się od nich propagandy uczyć 😀 Nie zmienia to faktu, ze dla mnie niesmaczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook