Rozgłaszają swą głupotę?

Szaleństwo rządzących osiąga coraz wyższe poziomy. Pan Minister Spraw Zagranicznych ogłosił wszem i wobec na konferencji prasowej, że jego zdolności przewidywania zmian sytuacji geopolitycznej są bliskie zeru. Przynajmniej tak ja odbieram to co powiedział „Radek”.

historiaTo demotywujące, że nawet ministrowie nie potrafią wyciągnąć prostych wniosków…

Kiedyś wojna w Europie była nie do pomyślenia, dziś niestety jest inaczej – ocenił w czwartek 3. kwietnia minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Tak trzeciego kwietnia, a nie pierwszego. To nie żart. Minister odpowiedzialny za politykę zagraniczną naszego państwa rozbrajająco szczerze opowiada, że „nie do pomyślenia” była dla niego możliwość wojny w Europie. Proszę nie dać sobie wmówić, że „nikt nie mógł przewidzieć”, bo przecież z jakiegoś powodu jednak utrzymuje się siły zbrojne czy tworzy organizacje takie jak NATO.

Z ewentualnością konfliktu zbrojnego należało się liczyć szczególnie po uznaniu niepodległości Kosowa. Polski rząd zrobił to bardzo szybko i chyba bezmyślnie (zresztą jak wiele innych państw). Nie było żadną tajemnica dla komentatorów, że to działanie stało się ciosem w międzynarodowy prestiż Rosji, a zarazem było złamaniem wcześniejszych ustaleń i zasad. W tym doszło do pogwałcenia zasady niezmienności granic, o której tak dziś krzyczą ci sami politycy, którzy zmienili granice Serbom. Już w trakcie konfliktu wokół Kosowa w 1999 roku omal nie doszło do walki elitarnych jednostek NATO (Brytyjskich i Francuskich) z rosyjskimi desantowcami. Przypominałem o tym w marcu: Bezsilność. Te wydarzenia dobrze pokazywały, że: 1) Rosjanie są gotowi walczyć 2) Złamano zasady gwarantujące Pokój 3) Dano pretekst do separatyzmów i interwencji zbrojnych 4) Najważniejsze, sprowokowano sytuację, w której Rosja będzie chciała się odegrać.
Już na tym etapie każdy kto zna się na historii i geopolityce powinien brać pod uwagę możliwość wojny. Ba, wskazywano możliwe punkty zapalne! Pierwsza poczuła to Gruzja. Po konflikcie gruzińskim już nawet amatorzy powinni liczyć się z możliwością kolejnych wojenek i wojen. Nawet Platforma powinna zacząć się domyślać …i co? Do ministra Spraw Zagranicznych rzeczywistość dotarła dopiero w kwietniu 2014 roku? Dramat. Prawdziwy dramat, że tak ważnym resortem kieruje człowiek, który tak bardzo dał się zaskoczyć.
Nagle wszyscy dostają gorączki, bo okazuje się, że kraj nie jest gotowy do obrony, ani udzielenia pomocy sojusznikom np. w przypadku gdyby Rosja zechciała „ratować mniejszości na Litwie”.

Jak dla mnie to Sikorski mógłby równie dobrze powiedzieć: „Jestem niekompetentny, odwołajcie mnie”. …niestety nie tylko on dał się zaskoczyć, więc jest traktowany jak jakaś „krynica mądrości”. Oczywiście w przeciwieństwie do każdego, kto już kilka lat temu ostrzegał „sytuacja geopolityczna może się radykalnie zmienić w kilka tygodni, musimy być gotowi”. Jak wiadomo takie rzeczy mówili tylko kompletni wariaci, bo wojna w Europie to coś nie do pomyślenia…

Stan nieprzygotowania państwa do ewentualnego konfliktu to materiał na osobny wpis.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 7 kwietnia 2014 Odpowiedz

    Pan Minister historii się nie uczył. Przed druga wojną światową też nikt w wojnę w Europie nie wierzył i efekt był jaki był. A co do naszej gotowości to cóż… sine pacem para bellum, mawiali starożytni Rzymianie i mieli rację. Trzeba się historii uczyć, to potem nie będzie takich wpadek.

  • Piotr 9 kwietnia 2014 Odpowiedz Author

    Trzeba nie głosować na kłamców i oszołomów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook