Piotr Przytocki i niemądre pomysły

Prezydent Krosna, Piotr Przytocki udzielił wywiadu, który zamieszczono w Portalu Samorządowym. Niestety w moim przekonaniu prezydent pochwala niezbyt mądre rozwiązania. Czy przymus jest dobry na wszystko? Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami.

Wywiad zamieszczono w Portalu Samorządowym  22 listopada. Prezydent Przytocki odpowiedział na szereg pytań wyrażając przy tym dość absurdalne, ale niestety popularne poglądy.

P.P.Prezydent Krosna, Piotr Przytocki

Sankcje za nie pójście do wyborów

Piotr Przytocki w wywiadzie opowiedział się za sankcjami karnymi dla osób, które nie uczestniczą w wyborach i referendach. Co skłania do tak głupich pomysłów? Niska frekwencja. To faktycznie może być smutne i niepokojące, że wyborcy nie interesują się tym co się dzieje i co nieraz ich bezpośrednio dotyka. W efekcie nie chcą też chodzić na wybory. Pytanie czy przymus jest dobrym rozwiązaniem? Przecież z tego powodu nie będą się bardziej interesowali! Jaką wartość ma głos osoby, która nie zna kandydatów, nie ma wiedzy na temat, w którym głosuje? Niestety ma taka samą wartość jak głos osoby dobrze zorientowanej. Jeżeli ludzie będą głosowali nie dlatego, ze się interesują sprawami swojej społeczności, tylko dlatego, że są zmuszeni, to wyniki wyborów będą po prostu głupsze. Ludzie i tak zbyt często kierują się tylko ładnym plakatem czy ładnym sloganem. Jeżeli ktoś chce jak najlepszych jakościowo wyników wyborów, to nie powinien zabiegać o wysoką frekwencję. Bardziej właściwe byłoby apelowanie na zasadzie: „Nie znasz się? Nie interesuje Cie to? Wolisz robić coś innego? To rób coś innego!” Przymus głosowania to same straty. Po pierwsze wspomniane już gorsze wyniki. Po drugie frustracja i strata czasu (a czasem i dodatkowego dochodu!) ludzi, którzy woleliby robić coś innego, choćby pojechać na grzyby. To także dodatkowe koszty egzekwowania takiego przymusu, sprawdzania „usprawiedliwień” itd. (ktoś może być chory, albo przebywać np. na stażu zagranicznym). Takie kontrole to dokładanie zupełnie zbędnej pracy, która obciąży urzędy i gospodarkę.  Proszę się przy tym nie dać nabrać, że „będą dochody z kar”. To będą pieniądze, których ludzie nie wydadzą na inne rzeczy: kino, buty, piwo, wycieczki, zwiedzanie CDS, zakup komputera, spektakl w teatrze itd. W efekcie to same straty dla lokalnej gospodarki. To nie będzie żaden „dochód”, tylko przekładanie pieniędzy z kieszeni obywateli do kasy Urzędu (który będzie musiał przy okazji pokryć wyższe koszty takich wyborów). Moim zdaniem nie ma żadnych argumentów za przymusem głosowania. Takie pomysły może popierać tylko ktoś, kto tego dobrze nie przemyślał, albo kto chce, żeby o wyniku decydowali ludzie niezorientowani, których łatwo przekonać uśmiechniętymi plakatami i przecinając wstęgę na otwarciu nowego odcinka chodnika 2 tygodnie przed wyborami (Piotr Przytocki jest na tyle inteligentny, że obawiam się, iż  zalicza się do tej drugiej grupy). Przymus nie jest dobrym lekarstwem na małą frekwencję. Jeżeli kogoś polityka nie interesuje, to po co ma głosować? Niemal równie dobrze można próbować ustawowo zmusić ludzi, żeby byli szczęśliwi. Nie tędy droga.

Jeżeli nie wiesz co robisz, nie przysłużysz się dla kraju głosując (materiał z USA, acz mechanizm ten sam)

Zmiany w referendum

Piotr Przytocki opowiedział się też za lansowanym przez prezydenta Komorowskiego projektem zmian w referendach lokalnych. P. Przytocki powiedział w wywiadzie: „Moim zdaniem każda zmiana prezydenta RP jest obiektywna, nie nacechowana emocjami. W jego interesie jest sprawne państwo, czytelne mechanizmy, które nie prowadzą do destabilizacji”.
Natomiast moim zdaniem zdecydowanie nie ma racji. Propozycja Komorowskiego prowadzi do uniemożliwienia odwołania wójta/burmistrza/prezydenta podczas kadencji. Chodzi o to, że referndum będzie wiążące wtedy, gdy liczba osób uczestniczących w nim była taka sama jak liczba uczestników powołujących dane władze. To zdecydowanie ułatwi unieważnianie każdego referendum odwoławczego z powodu frekwencji. Bezpośrednie wybory wójta/prezydenta/burmistrza cieszą się jedną z najwyższych frekwencji i zebranie tej samej liczby uczestników w referendum jest niezwykle trudne, szczególnie gdy jedna strona będzie nawoływać do bojkotu. Proszę zauważyć, referendum w sprawie odwołania prezydenta będzie nieważne nawet gdy pójdą do niego wszyscy, którzy brali udział w wyborach, ale sam prezydent pojedzie na grzyby. Zabraknie 1 (jednej) osoby i referendum już nieważne. Problemem jest unieważnianie referendum przez bojkot, tym bardziej, ze w takiej sytuacji każdy kto bierze w nim udział musi podać swoje dane i już może być uznany za wroga władzy, która nawoływania, żeby zostać w domu. Właściwym rozwiązaniem byłoby usunięcie progu frekwencyjnego, wtedy obie strony byłby zmuszone do mobilizacji swoich zwolenników. Natomiast, żeby nie dochodziło do „destabilizacji”, której boi się Przytocki z Komorowskim, można podnieść próg wymaganej liczby podpisów, żeby takie referendum się odbyło. Piotr Przytocki słusznie stwierdza w wywiadzie: „Przestrzegajmy obowiązującego w Polsce demokratycznego prawa, którego elementem jest referendum ws. odwołania władz samorządowych. Nie opowiadajmy, że referendum nie jest do końca demokratyczne, bo po co nam w takim razie ta instytucja?” W tym miejscu ma 100% racji, tyle, ze proponowana przez Komorowskiego zmiana zamieni referendum odwoławcze w całkowicie martwą instytucję, zbyt łatwo będzie „grać na unieważnienie” przez frekwencję.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Yeri 26 listopada 2013 Odpowiedz

    Masakra z tymi karami. To ja już nie wiem czy to jeszcze Przytocki czy już Orwell.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook