Rzygam „tęczową katastrofą”

Tęcza odbiera ludziom rozum? Chyba tak. Szczerze nie mogę słuchać, ani patrzeć o tym kto i dlaczego spalił tęczę i jak to źle / dobrze, że tak się stało. Równocześnie kilka innych tematów niestety ucieka komentatorom.

Tęcza

Publicystów ogarnęło kompletne wariactwo w związku ze spalona tęczą na pl. Zbawiciela w Warszawie. I to zarówno tych z „lewa” jak i z „prawa”. Wybaczcie, że krótko, ale naprawdę szkoda czasu mojego i waszego.

„Lewa” strona generalnie przesadza oskarżając Marsz Niepodległości, który nawet nie przechodził przez ten plac. W Internecie jest nagranie zrobione przez reporterów, którzy biegną przez Pl. Zbawiciela, żeby wyprzedzić marsz i nawet widać tam obecną policję.  Proponuję więc zająć się szukaniem prawdziwych sprawców i ustaleniem dlaczego policja nie zdołała ując ich na miejscu, a nie oskarżać kogoś, kto przechodził kawałek dalej.

„Prawa” strona ma za to totalny odlot w postaci walki z tęczą. Nawet Cejrowskiemu, którego generalnie lubię, tym razem mocno odbiło. Facet pochwala podpalenie tęczy bo się nie zgadza na „symbol zboczeń na pl. Zbawiciela”. Litości. Taki katol powinien wiedzieć, że tęcza jest biblijnym symbolem przymierza Boga z ludźmi. W ogóle tęcza ma bardzo wiele różnych znaczeń, dlaczego ma być przypisywana tylko do jednego ruchu? Czy tęcza musi się wszystkim kojarzyć tylko z jednym? Dlaczego miałaby być palona? Przecież na modzie na podpalanie tęczy zarabia tylko ten co ją odnawia za każdym razem.
Tymczasem są inne, o wiele bardziej palące sprawy, niż tęcza. ZUS bankrutuje, szaleni politycy walczą ze zmianami klimatu, rząd robi skok na OFE, rządząca partia nagradza lojalność stołkami itd. Dalej zajmujcie się tęczą.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook