Obraza majestatu

Czasem (coraz rzadziej) ktoś mi zarzuca, że obrażam naszego pana premiera, Donalda Tuska. Nie bardzo rozumiem te oskarżenia. Od kiedy to stwierdzenie powszechnie znanego faktu może być obraźliwe?

mem TuskMem krążący w Sieci

„Przysięgam Polakom, że każdy kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków, zostanie osobiście przeze mnie wyrzucony” – taką przysięgę złożył publicznie Donald Tusk podczas swojego wystąpienia w  2007. Nie dotrzymał jej, złamał ją. Tu nie chodzi o obietnice wyborce, które nie zawsze są realne, szczególnie, że nasz wadliwy system wymaga toczenia koalicyjnych targów. Tu chodzi o bardzo spełnienie bardzo prostej przysięgi: wyrzucić tego co wymyślił, żeby podnieść jakikolwiek podatek. Nie ma tu znaczenia czy podwyżka była konieczna czy nie. „Słowo się rzekło, kobyłka u płota”. Osoby łamiące przysięgę w Polsce nazywa się krzywoprzysięzcami. słowo takiej osoby nie ma żadnej wartości. Ten człowiek łamie nawet przysięgę składaną przed całym Narodem! Użycie określenia „krzywoprzysięzca Tusk” jest jedynie przypomnieniem co warte jest słowo tego pana, absolutnie nie ma na celu obrażania kogokolwiek.

Zupełnie osobną sprawą jest to, że podwyżki podatków nie przynoszą spodziewanych efektów. Wpływy spadają. Rząd nie wyciąga z tego właściwych wniosków tylko dalej powtarza błędy. Trudno posądzać ministrów o brak inteligencji czy choćby snuć przypuszczenia, że zamiast mózgu mają kisiel. Zwyczajnie nasi ministrowie z PO i PSL są zbyt zaradni życiowo by uznać ich za półgłówków. O nie, w to nie uwierzę. Szybciej dam się przekonać, że dopuszczają się celowego sabotażu.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook