Karykatura demokracji

Współczesna demokracja na wszelkich szczeblach zaczyna wyglądać tak, jak w najgorszych karykaturach. Niestety to wyborcy na to pozwalają.

W czym rzecz? W uproszczeniu demokracja przedstawicielska (bo a takiej mowa w tej chwili) polega na tym, że kandydaci przedstawiają swoje propozycje wyborcom, a wyborcy wybierają najlepsze rozwiązania. To teoria.

Praktyka wygląda tak, że kandydaci starają się zbałamucić wyborców, powiedzą dowolne kłamstwa, a jak już wyłudzą głosy, to później robią co chcą. Przykład idzie z góry. Sam prezydent USA, Barack Obama został przyłapany przez przypadkowy mikrofon jak mówi do Miedwiediewa, ze „po wyborach będzie miał większe możliwości manewru”. Niby niewinni to brzmi, prawda? Co złego jest w  „większej możliwości manewru”? Ano to, że Obama najwyraźniej chce zrobić coś, co się nie spodoba wyborcom, tylko na razie nie chce im tego powiedzieć, bo jest jeszcze przed wyborami.

Polski skandal

To samo robi nasz Donald wielki. Bez uprzedniej zapowiedzi, bez poruszenia tematu w kampanii wyborczej, po wyborach ogłasza zmiany w systemie emerytalnym, zmiany, które naruszają zasadę ochrony praw nabytych. Trzeba zdać sobie sprawę, ze skali tego łajdactwa. Wg zasad, które teoretycznie powinny panować w państwie demokratycznym, politycy przed wyborami powinni zdiagnozować problem (walący się system emerytalny) , a następnie stronnictwa A, B i C powinny przedstawić swoje programy „a”, „b” i „c” na rozwiązanie problemu. Wyborca wybiera najbardziej odpowiedni i ten zostaje realizowany. tyle, zę politycy tematu nie ruszyli. No może poza „oszołomami” jak Korwin-Mikke, który ostrzegał przed katastrofa ZUS już dobre 20 lat temu i przedstawił propozycje rozwiązań. Tak zwani „poważni politycy” udawali, że problemu nie ma, aż do teraz, kiedy to nagle postanowili przesuwać granice wieku emerytalnego. Dla kogoś, kto już wszedł do tego przymusowego systemu, to jest złamanie praw nabytych. Skandalem, na który już w zasadzie nikt nie zwraca uwagi jest „rządowa kampania przekonująca, że to dobry pomysł” w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. To powinno być przedstawione w kampanii wyborczej, PO i PSL powinny to finansować z własnych pieniędzy jak każda partia finansuje swoją kampanie programową. Nie zrobiono tego, a w zamian z państwowej kasy finansuje się kampanie ratowania notowań rządu. Draństwo w czystej postaci. Jak ktoś się zrzuca na paliwo, żeby pojechać i zaprotestować przeciwko rządowi w Warszawie, to musi wydać na to własne pieniądze. Rząd z tych pieniędzy potrąca podatek, z którego finansuje swoje spoty, kampanię promującą de facto politykę PO i PSL.

Prawa obywatelskie? WTF???

Cóż złego jest w łamaniu praw nabytych, czy jakichkolwiek innych? No cóz, prawa obywatelskie, prawa konstytucyjne maja za zadanie chronic obywatela przez zakusami władzy, przed dążeniem aroganckich polityków do wprowadzania tyranii, cenzury itd. W Polsce temat to mało znany, bo nasza historia przez ostatnie stulecia stawiała nas w roli kraju okupowanego.  Władza była „zła” dlatego, że była obca. W polskim myśleniu o państwie patrzymy na własne państwo jako na dobro samo w sobie, nie zwracamy zbytniej uwagi na zagrożenia ze strony „własnego rządu”. To całkowicie inaczej niż w krajach, gdzie rodziła się współczesna demokracja i parlamentaryzm. Tam poszerzanie i gwarantowanie praw odbywało się na drodze ograniczania rządzących.

te wszystkie prawa dotyczące tego co rządowi wolno, co wolno resortom siłowym, a czego nie, one wszystkie służą zabezpieczeniu wolności i godności każdego z nas. W tym układzie nie może być zgody na jakieś tajne więzienia, gdzie się torturuje ludzi (Miller za samo swoje werbalne przyzwolenie dla takiego procederu powinien zostać zmieciony ze sceny politycznej). Nie może tez być zgody na takie akcje, jak w głośnej sprawie policjantów, którzy pomylili mieszkania. Media głównie skupiają się na samym fakcie pomyłki, ale zadajmy jedno pytanie, czy gdyby policjanci weszli do właściwego mieszkania i trafili na prawdziwego podejrzanego (!!) to czy wolno im złapać obezwładnionego człowieka za głowę i uderzać nią o podłogę, tak, żeby wybijać zęby? Pewnie gdyby to stało się za rządów jakiegoś Ziobry, albo Kaczyńskiego, to media by temat sprawnie rozszarpały. Za rządów Tuska mam wrażenie, że dawane jest groźne przyzwolenie. Tak jak lekko potraktowano skopanie przez policjanta po głowie obezwładnionego przechodnia 11 listopada w Warszawie.

Samowolka w naszym mieście

Psucie demokracji widoczne jest też w Krośnie. Jaskrawym przykładem jest draństwo jakiego dopuszczono się w Suchodole, poprzez zamknięcie listy kandydatów. W moim przekonaniu złamano prawa statutowe i konstytucyjne mieszkańców. Tak właśnie, nazywajmy rzeczy po imieniu. Obywatelom zgłaszającym kandydatów mówiono, ze maja zaczekać, obiecywano, że „każdy będzie mógł zgłosić” a później w sposób niezgodny ze statutem zablokowano im możliwość przedstawienia kandydatur. Jeżeli ktoś uważa, ze to było w porządku i zgodnie z prawem, to równocześnie powinien zakwestionować inne wybory, w pozostałych dzielnicach i osiedlach, gdzie postąpiono w odmienny sposób.

Drobniejsze przykłady łamania Statutów są wręcz codziennością. Prawo, które ma regulować pewne działania, zabezpieczać czyjeś prawa, gwarantować przejrzystość działań, dawać możliwość odwołania jest lekceważone. Jeden z „działaczy” w rozmowie powiedział mi wręcz „a na co te statuty? Ja ktoś chce działać, to będzie działał i bez Statutu”. Ciekawe, prawda? Sytuacja bezprawia byłaby dla tego pana najlepsza bo po co jakieś prawo w ogóle?? (oczywiście nie wtedy, gdy radny Kolanko „złamał prawo i ukrył pismo”, o to to nie, to zbrodnia, ale jak ktoś z działaczy „złamałby prawo” i ukrył pismo” to zapewne byłoby OK)

Pokaz mieliśmy też w sprawie podnoszenia lokalnych opłat i podatków. Jeden z radnych Klubu Samorządowego stwierdził wprost, że dostali większość głosów, więc mogą. Tu małe sprostowanie, większości nie dostali. co więcej, to ciekawe co myślą o tym ich wyborcy. Czy o to chodziło, żeby np. podatek od budynków mieszkalnych w Krośnie był wyższy niż w Krakowie? Jakoś w kampanii wyborczej sobie nie przypominam by „Samorządne Krosno” w swoim programie ujęło punkt: „podniesiemy podatki”. No wiadomo, wydatki są w mieście to i podatki być muszą. Pytanie czy wszystkie wydatki są konieczne? Miasto np. regularnie dorzuca kolejne kwoty do worka zwanego CDS, a z CDS wydaje je np. na „szklane rzeźby”, które w powszechnym odczuciu są szpecące. Tego chcieli wyborcy „Samorządnego Krosna”? Wyższych podatków i przeznaczania pieniędzy na szpecenie miasta? Nie przypominam sobie takiego punktu w programie. Niestety, dzisiejsza demokracja jest prawie tak paskudna jak te szklane potworki.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook