Kara śmierci

Do dyskusji politycznej niespodziewanie powrócił temat przywrócenia kary śmierci. Stąd i mój felieton poruszający aspekty pomijane w publicznej dyskusji. Dlaczego lewica jest przeciwko karze śmierci? Dlaczego wypowiedzi licznych dostojników kościelnych są niedorzeczne? Jakie argumenty mają zwolennicy kary śmierci?

Dla mnie powrót tego tematu to niespodzianka. dlaczego? Bo uważałem i (nadal uważam!), że właściwie w sejmie nie ma przecież żadnej siły politycznej, której zależałoby na przywróceniu kary śmierci, lub takiej, która może na tym skorzystać.

Postępowa lewica z samej swojej natury jest przeciwko karze śmierci, to już taka świecka tradycja, gdy próbowano przed karą śmierci bronić sowieckich szpiegów na zachodzie. W czasie gdy lewicowe bojówki takie jak RAF mordowały ludzi i podkładały bomby, a szpiedzy wykradali informacje dotyczące broni, która mogła uchronić zachodnią cywilizację przed komunistycznym totalitaryzmem, lewica zwalczała złą i nieludzką karę śmierci nawet wobec najgorszych zbrodniarzy. To oczywiście nie przeszkadzało w wydawaniu wyroków śmierci w PRL za handel mięsem czy egzekucjom w ZSRR albo Chinach Ludowych. Ta tradycja ma naprawdę głębokie korzenie, np. Robespierre był przeciwnikiem kary śmierci, ale tej wykonywanej w imieniu króla gdy przeciw królowi walczył o władzę. Gdy przejął władze, gilotyna w Francji pracowała jak nigdy wcześniej. Trudno, żeby nagle PZPR (po przemianowaniu na SLD) pozujące na postępową lewicę, czy jeszcze bardziej postępowy Ruch Palikota, teraz od tej nowej tradycji odeszły.

Prawica w polskim Sejmie (umownie przyjmuje się, że to PiS) jest bardzo katolicka, pod wielkim wpływem Jana Pawła II, który należał do przeciwników stosowania kary śmierci. Zatem dla sejmowej „prawicy” to też nie jest politycznie poprawny postulat. Pod tym względem Jarosław Kaczyński musi przekonywać nawet ludzi we własnym obozie, bo wśród wyborców PiS jest przecież bardzo wielu przeciwników kary śmierci. Można powiedzieć, że przecież wśród wyborców SLD, PO czy Palikota za to są zwolennicy kary śmierci. Oczywiście, są. Tyle, że oni z tego powodu nie zaczną nagle głosować na PiS.

Zostaje jeszcze PO, która łączy elementy obu powyższych formacji. To znaczy jest trochę lewicowa, trochę papieska, a wszystko to jeszcze w pseudoliberalnym sosie, który odbija się zgagą podnoszenia podatków i łamania umów społecznych. Zatem PO też tematu kary śmierci nie weźmie na swoje sztandary i bardzo podobnie jest z PSL-em.

Owszem, jeżeli zapytać przeciętnego Kowalskiego i Goździkową o zdanie, to okazuje się, że zwolennicy kary śmierci stanowią w Polsce bardzo liczna grupę. Jednak ten postulat nie jest dla nas najważniejszy przy podejmowaniu politycznych wyborów. Zwolennicy kary śmierci są wśród wyborców wszystkich partii, a jednak głosują na polityka, który jest przeciwny. Dlaczego? Zwyczajnie inne sprawy i postulaty są dla wyborcy ważniejsze. Dlatego uważam, że Kaczyński sam sobie szkodzi, ale kto wie, może właśnie  o to mu chodzi?

Kara śmierci dla polityków – to o czym się nie mówi

Teraz to o czym się nie mówi. Za co stosuje się karę śmierci? Oczywiście pomijamy tu zbrodnicze reżimy, które karę śmierci wymierzają za nielegalny handel towarem luksusowym takim jak mięso, albo nawet zupełnie bez powodu. Mówimy o krajach cywilizowanych. Za co w normalnym cywilizowanym społeczeństwie może zostać zastosowana kara śmierci? Czasem ktoś powie „kara śmierci za terroryzm”. Zwykle mówi się, że za morderstwo. Czasem dodaje się, że za „szczególnie okrutne morderstwo”, albo już zupełnie jedzie się po emocjonalnej bandzie mówiąc” kara śmierci dla pedofili-morderców”. Wszystko to pewnie bardzo ważne, ale politycy nie poruszają kilku istotnych kategorii przestępstw, które w cywilizowanym kraju mogą być zagrożone karą śmierci: szpiegostwo, zdrada stanu, sprowadzenie na kraj groźby wojny lub rewolucji. To są przestępstwa, których w znacznej mierze mogą dopuszczać się właśnie…politycy.  Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa to jest sprawa kluczowa. Bo inaczej co możemy zrobić zdrajcy? Skazać na 1000 lat wiezienia? Śmiech na sali. Kto dopilnuje wykonania tego wyroku gdy zdradzone państwo upadnie i znajdzie się pod okupacją? Kara śmierci to co innego, można wykonać ją szybko, a skutki są nieodwracalne. Tym samym ma znaczenie odstraszające dla każdego kto chciałby spróbować zamachu lub zdrady stanu albo wywoływania krwawej rewolucji. Powiesz: „nieprawdopodobne scenariusze”, „takie rzeczy się nie zdarzają”, ale to nic nie zmienia. Jeżeli nikt nie dopuści się zdrady stanu albo wywoływania krwawej rewolucji, to też nikt nie będzie orzekał takiej kary. Nie ma żadnego powodu by jej nie przywrócić.

Kara śmierci w czasie wojny

Wyrzeczenie się kary śmierci w czasie wojny jest prostym sposobem na to, by w chwili zagrożenia państwa bardzo szybko skapitulować. W normalnym kraju, który chce bronić swoich granic, w czasie wojny karą śmierci zagrożeni są szpiedzy, dywersanci i dezerterzy.

Żadna inna kara wobec tych rodzajów przestępstw nie jest adekwatna i wystarczająca. Szpiedzy przekazujący wrogowi informacje mogą doprowadzić do zagłady całej armii, a zatem i do upadku państwa w wyniku przegranej.  Jeżeli szpieg zakłada, że druga strona wygra, to żadna kara, oprócz kary śmierci, nie będzie dla niego odstraszająca. Będzie tak dlatego, że wszelkie inne kary są odwracalne. Zwycięzca może nagrodzić szpiegów uwalniając ich z więzień, oddając stracony majątek z nawiązką, rozdając stanowiska itd. Tylko kara śmierci może być skuteczna, każda inna w tej sytuacji jest taka jakby jej nie było.

Podobnie z sabotażystami. Mogą wysadzać obiekty strategiczne, atakować konwoje z zaopatrzenie, niszczyć łączność, ogólnie dezorganizować działania armii. I co im za to można zrobić w kraju, który wyrzekł się kary śmierci nawet w czasie wojny? Skazać na grzywnę? Areszt? Czy może pogrozić palcem? Niestety prawdopodobnie w razie wojny żołnierze sami rozwiążą ten problem poprzez samosądy. Trudno oczekiwać, że pozostawią bezkarnym drania, który wysadził w powietrze ich kolegę. Problem w tym, że państwo prawa nie powinno funkcjonować w ten sposób.

Kolejna grupa to dezerterzy. Myli się ten, kto uważa, że profesjonalna, zawodowa armia jest niewrażliwa na dezercję. Człowiek, który idzie do wojska dla pieniędzy, może uważać, ze w czasie pokoju to jest dobra posada, ale w czasie wojny, gdy wkoło spadają bomby, może nagle zmienić zdanie. Właśnie dlatego ważne jest by wśród wojska panowało silne poczucie patriotyzmu, więzi z krajem i narodem, a dezerterzy muszą być karani śmiercią. W innym przypadku jednostki będą się rozsypywać z byle powodu. W końcu dlaczego Kowalski ma nadstawiać karku, jak Nowak za próbę dezercji został zamknięty w bezpiecznym areszcie na tyłach?

„Dlaczego ksiądz kłamie?”

O karze śmierci, a raczej przeciwko karze śmierci, od razu wypowiedział się wielu dostojników Kościoła. Słyszymy, że: „Tylko Bóg może odebrać życie”, że „nie powinno zależeć na karze śmierci nikomu, kto uważa się za obrońcę życia” oraz, że „przykazanie nie zabijaj obowiązuje zawsze i wszędzie, od początku życia aż do naturalnej śmierci„, a Kościół jest przeciwny stosowaniu kary śmierci. Jak takie rzeczy powie mi wikary, albo proboszcz to mogę go prosto w oczy zapytać „dlaczego ksiądz kłamie?” Ciekawe, czy ktoś odważy się w ten sposób odezwać gdy głupoty gada jakiś kardynał albo biskup?

Teraz po kolei się rozprawmy z tymi bzdurami. Ksiądz mówi „Tylko Bóg może odebrać życie”, ale czy ksiądz postuluje odebranie broni policji albo likwidacje Wojska Polskiego? Czyli policjant może w pewnych okolicznościach strzelać, a nawet zabić. Księża tego nie kwestionują.  Gdyby do Polski wkroczyli jacyś biedni, białoruscy poborowi, siłą wcieleni do armii i zmuszani do walki, to ksiądz kapelan pójdzie i jeszcze pobłogosławi polskiego żołnierza, który będzie do nich strzelał, tak, żeby zabić. Zatem dlaczego ksiądz kłamie, że tylko Bóg może odebrać życie?

Następne: „nie powinno zależeć na karze śmierci nikomu, kto uważa się za obrońcę życia”, ale dlaczegóż nie, proszę księdza? Jeżeli kara śmierci jest forma obrony społeczeństwa, to jest równie usprawiedliwiona przez obrońcę życia, jak pistolet w ręku policjanta. Czy może ksiądz twierdzi, że obrońca życia powinien domagać się zakazu używania broni przez policję? Nie? Katechizm Kościoła Katolickiego przecież naucza wprost, że wolno zabić w obronie życia: „Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios” (KKK 2263, a w 2265 Kościół rozszerza to na „odpowiedzialnych za życie drugiej osoby, wspólne dobro i bezpieczeństwo państwa”).  Zatem dlaczego ksiądz kłamie?

„Przykazanie nie zabijaj obowiązuje zawsze i wszędzie, od początku życia aż do naturalnej śmierci„, w takim razie dlaczego w kolejnych rozdziałach Pisma Świętego Izraelici zabijają zwierzęta? dlaczego zabijają na wojnach? Dlaczego Dawid zabił Goliata? Dlaczego sam Bóg nakazuje karanie morderców śmiercią? Dlaczego potwierdza to także Nowy Testament w tym apostoł Paweł, który naucza, ze „nie na darmo władza nosi miecz”? Czyżby dlatego, proszę księdza, że słowo użyte w przykazaniu „Nie zabijaj” nie odnosi się do zabijania zwierząt, zabijania w obronie własnej, zabijania na wojnie oraz zabijania z wyroku sądu? W takim razie dlaczego ksiądz kłamie, że niby jest inaczej?

„Kościół jest przeciwny stosowaniu kary śmierci” – dlaczego ksiądz kłamie? Przecież KKK 2266 stwierdza wyraźnie: „nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi”.

Do tego ostatniego nawiązał Abp. Michalik: „Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że zanim zastosuje się karę śmierci, trzeba ocenić, czy da się ochronić życie i wzbudzić w przestępcy poprawę, stosując karę dożywocia” – dodał też, że „w wyjątkowych przypadkach kara śmierci jest dopuszczalna” ale nie chciał się wypowiedzieć na temat jej przywrócenia. Czcigodny księże arcybiskupie, żeby zastosować w „wyjątkowym przypadku” karę śmierci w państwie prawa, to ta kara najpierw musi być przewidziana w kodeksie. Proszę się zdecydować. Jak jest dopuszczalna, to episkopat powinien poprzeć przywrócenie jej do Kodeksu Karnego, a jak jest nie do zaakceptowania to zmieńcie Katechizm, przeredagujcie Pismo Święte i zgłoście postulat rozbrojenia policji. Czcigodny Episkopacie, „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”, a nie jakieś „jestem za, a nawet przeciw”. I to samo biskup Pieronek, najpierw mówi o dopuszczalności przez Kościół kary śmierci w wyjątkowych przypadkach, a później z grubej rury, że jak ktoś jest za jej przywróceniem do Kodeksu Karnego to od razu „występuje przeciw chrześcijaństwu”. Cóż, ksiądz Pieronek występuje przeciwko logice.

Lewicowe szpagaty

Nie tylko Kościół Katolicki ma problem z tym tematem. Niezwykłych myślowych szpagatów w związku z karą śmierci dokonuje szeroko rozumiana lewica. Przede wszystkim znamienne jest to, że zupełnie nie reaguje na to, iżw sprawach rzekomo świeckiego państwa i stanowienia prawa, wypowiada się Kościół. Pewnie gdyby księża mówili nie o karze śmierci, a o in vitro, eutanazji czy aborcji, to zaraz podniósłby się wrzask: „Czy tego kleru nikt uciszyć nie może!!! Niech on idzie na swoje podwórko i tam zajmie się swoimi sprawami, jak można dłużej tolerować wtrącanie się do polityki???” – tymczasem nikt z lewicy nie reaguje na mieszanie się biskupów w sprawę kary śmierci. To dowodzi, że lewicy nie chodzi o żadne zasady „neutralnego państwa”, tylko o narzucanie swojej ideologii i swoich poglądów. Nikt z liderów lewicy najwyraźniej nie ma odwagi by być konsekwentnym co do głoszonych zasad. Kolejna niekonsekwencja to walka o legalizację aborcji, a równocześnie przeciwko karze śmierci „bo każdy ma prawo do życia”. Niebywałe, morderców chronić, a nienarodzone dzieci zabijać. Zresztą nie wszystkich morderców, bo zwykle lewica nie kwestionuje wyroków śmierci wydanych na nazistowskich zbrodniarzy. To dopiero by było gdyby Hansa Franka skazać na 21 lat, trzymać w znakomitych warunkach z dobrymi obiadkami, spacerami, siłownią, biblioteką, może jakaś muzyczka do tego, a wypuścić po powiedzmy 11, prawda? Tego chyba nawet lewicowa wrażliwość by nie zdzierżyła. Ci, co bardziej szaleni jeszcze potrafią komunistów rozgrzeszać, ale nazistów to nigdy. Czasem się zastanawiam co tacy fanatycy mają w miejscu gdzie zwykli ludzie mają mózg? Bo to jest fenomen, jak ktoś mówi, że „nawet najgorszy zbrodniarz nie zasługuje na śmierć, ale nazistów trzeba było powiesić”.

Kara śmierci dla morderców

Teraz kilka zdań o tym, co jest najczęściej poruszane w kontekście kary śmierci, mianowicie „kara śmierci dla morderców”. Zwykle temat powraca przy głośnych morderstwach, szczególnie gdy sprawcami okazują się jednostki wybitnie zdegenerowane lub recydywiści. Spróbujmy jednak na chwilę wyłączyć emocje i skupić się na logicznych argumentach. Czy są przypadki, w których tylko kara śmierci będzie skuteczna? Moim zdaniem są, wymienię tu kilka.

Terroryzm – pierwsza okoliczność to działalność terrorystyczna. Członek takiej organizacji może być przekonany, że przejmie ona władze w kraju, tym samym żadna kara więzienia nie będzie dla niego odstraszająca. Co więcej, jego kamraci mogą próbować go odbić lub porywać zakładników by ich wymienić na więźniów. To są zagrożenia, które można ograniczyć stosując karę śmierci.

Ucieczki -nie ma 100% sposobu uniknięcia przypadków ucieczek. Ba, zdarza się, że przestępca wcale nie musi uciekać, tylko nie raczy wrócić po przepustce. Żeby pozostać na wolności może popełniać kolejne przestępstwa, w tym morderstwa. Kara śmierci może w takim przypadku odstraszać od posunięcia się do takich czynów.

Zabójstwa (i inne przestępstwa) w więzieniu – Jak ukarać kogoś, kto już jest skazany na wielokrotne dożywocie + 500 lat, jeżeli zabije współwięźnia lub strażnika? Przypominam, że niekiedy w zakładach karnych dochodzi do buntów, a strażnicy i pracownicy administracji wpadają w ręce przestępców. Stają się zakładnikami. Co może powstrzymać od torturowania i zabijania zakładników, kogoś kto już dostał dożywocie, w kraju bez kary śmierci?

Zorganizowana przestępczość (mafia) – zorganizowane grupy przestępcze uzyskują przewagę nad wymiarem sprawiedliwości. Szef mafii może wydać swoim ludziom rozkaz zabicia świadka, sędziego, prokuratora czy policjanta. Państwo nie może zabić mafioza, ani nikogo z jego „żołnierzy”. To daje ogromne możliwości zastraszania i powoduje, że walka ze zorganizowaną przestępczością jest o wiele trudniejsza.

Dożywocie „absolutne” czy absurdalne?

Przeciwnicy kary śmierci, w tym księża mówią nieraz o jakimś „absolutnym” czy „bezwzględnym” dożywociu”. Słyszeliście pewnie o tym? W skrócie chodzi o to, żeby to była prawdziwa kara dożywotniego więzienia, bo z tego tzw. „dożywocia” to jednak więźniowie wychodzą. Zatem takiej „bezwzględnej” kary dożywocia zwyczajnie nie ma. Tym samym ktoś kto mówi, że karę śmierci zastępuje się „absolutnym dożywociem” chyba nie wie co mówi. Rozważmy jednak „co by było gdyby”. Po pierwsze to „bezwzględne dożywocie” nie daje żadnej szansy resocjalizacji, bo z założenia przestępca skazany na taka karę, nie ma być przywrócony do społeczeństwa (zresocjalizowany). Czyli faktycznie jest to kara śmierci tyle, że wykonywana przez „śmierć ze starości”. Przy tym wcale nie spełnia tej samej roli, co kara śmierci w powyżej wymienionych przypadkach i to zarówno w części o karze śmierci na wojnie, jak i za morderstwo. Ba, wręcz powodowałaby dodatkowe problemy! Bo jak dożywocie nie jest „bezwzględne” to jeszcze taki bandzior może liczyć, że kiedyś wyjdzie. A jak jest „bezwzględne” to będzie gotów zabijać, zarówno strażników jak i przypadkowe osoby w czasie ucieczki. Już nic gorszego niż bezwzględne dożywcie go nie spotka (chyba, że samosąd…).

Niedorzeczne argumenty

O „absolutnym dożywociu” i argumentach księży czytałeś już wyżej. Teraz czas na najbardziej niedorzeczne argumenty przeciwników kary śmierci wraz z moim komentarzem.

– „Kara śmierci jest niecywilizowana” – Polska miała być „drugą Japonią”, jednak nic z tego. Zatem można się oszukiwać, że jesteśmy bardziej cywilizowani od Japończyków, bo oni nie znieśli kary śmierci. Te karę stosuje się też w USA czy Singapurze. Za to karę śmierci zniosła …Rosja. Ciekawa awangarda cywilizacji i humanitaryzmu, prawda? Opozycjoniści mają tam dziwne wypadki, dziennikarzy mordują „nieznani sprawcy”, tysiące mieszkańców Kaukazu znika bez śladu w „obozach filtracyjnych”, ale Rosja jest cywilizowana i postępowa, bo zniosła karę śmierci? Dla mnie to żaden wyznacznik.

– „Nie ważna jest surowość, tylko nieuchronność kary” – czyli sztandarowa bzdura. Żeby było ciekawej często ci sami ludzie potrafią postulować zaostrzenie kar za gwałty, pedofilie czy nawet zajmowanie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych. Po co, jeżeli uważają, że liczy się tylko „nieuchronność”? Działanie odstraszające surowości kary jest oczywiste, inaczej bez sensu byłoby nawet podnoszenie wysokości mandatów. Wysokość wyroków też nie miałaby znaczenia, równie dobrze jak skazywać na grzywny czy wiezienie można by grozić palcem, byle „nieuchronnie”.

– „Ktoś może się pomylić” – jest to bardzo trafne spostrzeżenie. Właściwie zawsze i wszędzie ktoś może się pomylić. Na przykład swego czasu w Łodzi ktoś przez pomyłkę zamiast gumowych kul, załadował do policyjnych strzelb breneki – specjalną amunicję do rozbijania silników samochodowych. Dwie osoby zginęły. Czy z tego powodu ktoś zgłosił postulat odebrania policji broni palnej? Pałki też by im od razu zabrać, bo w Słupsku policjant zabił nastoletniego kibica. A wiecie, że wojsko może przypadkiem, przez pomyłkę ostrzelać cywilny cel? Zdecydowanie, wojsko trzeba zlikwidować, bo ktoś może się pomylić. To wszystko to jeszcze mały pikuś, wręcz sporadyczne przypadki. W Polsce co roku tysiące ludzi pada ofiarami błędów kierowców. Czy zakazano samochodów? Czy jakiś biskup z tego powodu grzmi, że „kto jeździ autem, ten występuje przeciw chrześcijaństwu”?

– „Już nie zdarzają się przypadki, w których kara śmierci jest konieczna” – po pierwsze, to nie jest prawda, bo się zdarzają. Po drugie, nawet gdyby się nie zdarzały od lat, to nie stanowi to żadnego argumentu do likwidowania kary śmierci. Po prostu jeżeli nie będzie zbrodni zagrożonych tą karą, to nie będzie się jej stosować. Nie ma powodu likwidować. Weźmy taki przykład, powiedzmy, że zaostrzono kary za gwałty ze szczególnym okrucieństwem oraz, że w wyniku tej zmiany prawa w kolejnych latach tego typu zbrodni było coraz mniej. Czy to jest powód do ponownego złagodzenia prawa?

Właściwie nigdy ze strony przeciwników kary śmierci nie spotkałem się z rzeczowym, sensownym argumentem, a wy?

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 7 grudnia 2011 Odpowiedz

    Właściwie też nie słyszałem sensownego argumentu przeciwko karze śmierci, najczęściej bazują na emocjach, aczkolwiek są wewnętrznie sprzeczne, co wykazałeś powyżej.

  • Szpieg 11 grudnia 2011 Odpowiedz

    Bardzo dobry artykuł, Hauer. Pokazuję go różnym ludziom, i robi na nich wrażenie. Pozytywne, bo z lewusami się nie stykam 😛
    Aczkolwiek, skoro pojawił się tu i Yeri ;-), to do fragmentu artykułu Twojego się przewrotnie odniosę:
    „Nie ważna jest surowość, tylko nieuchronność kary” – czyli sztandarowa bzdura. Żeby było ciekawej często ci sami ludzie potrafią postulować zaostrzenie kar za gwałty, pedofilie czy nawet zajmowanie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych. Po co, jeżeli uważają, że liczy się tylko „nieuchronność”? Działanie odstraszające surowości kary jest oczywiste, inaczej bez sensu byłoby nawet podnoszenie wysokości mandatów. Wysokość wyroków też nie miałaby znaczenia, równie dobrze jak skazywać na grzywny czy wiezienie można by grozić palcem, byle „nieuchronnie”.

    Chłopaki, jak to się ma do naszego zadawnionego sporu ideologicznego o legalizację narkotyków? W naszych dyskusjach z lubością obydwaj używaliście właśnie tego argumentu – po co za to karać, i tak wszyscy kupują i używają? 😛

  • Yeri 11 grudnia 2011 Odpowiedz

    Nijak.

    Kara śmierci to kara za działania wymierzone przeciwko komuś innemu. Naruszasz czyjeś prawo do życia więc licz się z tym, że możesz być za to ukarany również pozbawieniem życia.

    Narkotyki to temat całkowicie osobny. Decydując się na ich zażywanie decydujesz sam o sobie. Jeśli uważasz, że to dobra decyzja to zrobisz to na własną odpowiedzialność i skutki tej decyzji dotykają ciebie. Karać za to to jak karać człowieka za próbę samobójczą- niedoszłym samobójcom udziela się pomocy a nie karze się ich.

  • Piotr 12 grudnia 2011 Odpowiedz Author

    Szpiegu, to trzeba pokazać tym co są przeciwko karze śmierci, tak ku opamiętaniu.

    Co do narkotyków, to zobacz co się teraz robi, działa się przeciwko nie tylko surowości, ale i nieuchronności kary. W przypadku „małych ilości” (co to znaczy?) będzie można odstąpić od karania. Czyli wystarczy, że diler będzie miał przy sobie tylko małe ilości. Zatem jest to modyfikacja prawa najbardziej korzystna dla narkotykowych mafii. Narkotyki nadal są nielegalne, tylko kary zdecydowanie nie są nieuchronne. Możliwe, ze wkrótce dojdzie do licznych przestępstw na tle narkotykowym – walki gangów o „teren”, rynek zbytu. W tym mogą być też morderstwa, bo przecież kary śmierci nie ma.

  • Szpieg 12 grudnia 2011 Odpowiedz

    Czang Kai Szek leczył palaczy opium strzałem w potylicę, więc to nie jest tak całkowicie osobny temat 😛
    Myślę, że surowość kary działałaby w tym przypadku skuteczniej, niż legalizacja. Do tego własnie fragmentu wypowiedzi Hauera się odniosłem – broniącego charakteru odstraszającego kary – bo jeśli Yeri twierdzisz, że lepiej zalegalizować bo surowość kary i tak nie odstrasza (bo tak zawsze twierdziłeś, z tego co pamiętam) – to w twierdzy Hauerowej argumentacji kujesz wyłom 😉 Niezależnie czy ktoś działa przeciw innym czy przeciw sobie – jeśli przyjmujemy, że kara ma działanie odstraszające – to czemu legalizować narkotyki, zamiast surowiej za nie karać? Może zalegalizujmy też korupcję, i tak wszyscy dają w łapę 😛

  • Yeri 13 grudnia 2011 Odpowiedz

    Szpiegu.

    Mylisz pojęcia, przykład Czanga dotyczy tego za co wymierzać- bądź nie- karę śmierci.

    Natomiast jak już napisałem wcześniej karać można za naruszanie czyjegoś prawa do czegoś, nie swojego.

    Jeśli targniesz się na swoje życie, czy też mienie bądź cokolwiek innego nie jesteś przestępcą, więc nie można cię karać, co najwyżej leczyć.

    Korupcja to system naruszania czyjegoś prawa do czegoś, a więc musi być karany. Inna sprawa, że należy wprowadzić prawo minimalizujące możliwość występowania korupcji, system wszelkiego rodzaju koncesji itd.

  • Piotr 16 grudnia 2011 Odpowiedz Author

    w cywilizowanej i postępowej Rosji, gdzie zniesiono karę śmierci, zastrzelony został kolejny dziennikarz, a zarazem działacz na rzecz praw człowieka, znany z antyrządowych wystąpień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook