Etyka hieny

Dziś temat, który już od dawna mnie denerwuje. Chodzi o zachowanie mediów żerujących na tragediach drogowych, a równocześnie unikających tematów przeciwdziałania tym nieszczęściom. Niepokojące jest to, że sami odbiorcy najwyraźniej tego właśnie oczekują.

Na pewno często widzisz w telewizji czy na portalach internetowych relacje z wypadków. Podawana jest liczba rannych, czasem zabitych, zdjęcia zniszczonych pojazdów. Właściwie niewiele z takiej informacji wynika, bo najczęściej podawana jest w chwili gdy miejsce wypadku jest dawno uprzątnięte i nie ma utrudnień na drodze.Pomimo tego wypadek staje się jedna z ważniejszych informacji w TV, trafia na 1 stronę gazety lub „główną” na portalu internetowym.

Równocześnie te same media często nawet nie informują o działaniach na rzecz bezpieczeństwa na drodze czy promujących udzielanie pierwszej pomocy. Wbrew pozorom takich wydarzeń jest  niemało. Oto tylko kilka przykładów:
Naucz się ratować
Warsztaty pierwszej pomocy, pozoracje wypadków
Konkurs o bezpieczeństwie na drodze
Puchar WORD i pokaz pierwszej pomocy
Spotkanie z mistrzami sportów motorowych

Te wydarzenia nie znajdują uwagi w mediach. Często w takich miejscach jestem jedynym dziennikarz (dlatego wszystkie przykłady są z KrosnoCity.pl). Może to nic dziwnego, jeżeli Ty czytelniku nie oczekujesz takich informacji. Oglądalność materiałów „o pierwszej pomocy i bezpieczeństwie” jest o wiele mniejsza niż oglądalność „flaków” (jak jeden z dziennikarzy obrazowo nazwał relacje z wypadków).

Dla mnie media, które epatują wypadkami, a nie poświęcają uwagi propagowaniu bezpieczeństwa i udzielania pomocy, po prostu prezentują „etykę hieny”. Szanowne „środowisko dziennikarskie”, obawiacie się, że jak ludzie zaczną bezpiecznie jeździć to nie będziecie mieli o czym pisać i czego fotografować, czy o co chodzi?

Na KrosnoCity.pl wypadki drogowe raczej nie trafiają na „główną”, pojawiają się tylko w „kronice policyjnej”, jednak i tak przyciągają uwagę. Za to gdy piszemy np. o pierwszej pomocy, pojawiają się maile od czytelników, którzy twierdzą, że „to już nudne”, i żeby „więcej o tym nie pisać”. Cóż, najwyraźniej pod tym względem nie spełniamy oczekiwań rynku, za mało „flaków”. Trudno, może czas, żeby te oczekiwania zaczęły się zmieniać.

Gdy chodziłem do liceum, nasze koleżanki ze szkoły zginęły w tragicznym wypadku. Stało się tak, bo nikt nie zatrzymał się by udzielić im pomocy. Z tego powodu zorganizowano nawet „Marsz przeciw znieczulicy”, kilkoro dziennikarzy się tym zainteresowało, być może dlatego, że jedna z dziennikarek to mama kolegi z klasy.

Taki jeden marsz niewiele pomoże, jeżeli wielu ludzi wokół po prostu nie chce pomagać innym, ani uruchomić wyobraźni, żeby jechać bezpiecznie. Myślą tylko o sobie? Chyba nie do końca. Jeden z moich instruktorów pierwszej pomocy trafnie to ujął mówiąc dlaczego się tym zajmuje: „Robię to dla siebie. Im więcej osób nauczę udzielania pomocy, tym większa szansa, że ktoś mnie pomoże w razie potrzeby” – czysty egoizm, prawda? Zatem drogi czytelniku, zapraszam do refleksji. Kto Tobie pomoże w razie potrzeby?

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook