Jednak można!

Czy można zgłosić kandydatury do samorządu dzielnic i osiedli po wniosku o zamknięcie listy? W Suchodole i na os. Traugutta nie, a na os. Markiewicza tak. Chociaż statuty w zasadzie są te same. Czy taka swobodna interpretacja jest dopuszczalna, czy któreś z tych wyborów są nieważne? Wygląda na to, że w Krośnie dwie całkowicie sprzeczne interpretacje przepisów mogą funkcjonować obok siebie bez żadnych przeszkód.

Problemy z wyborami w dzielnicach i osiedlach zaczęły się od „demokracji po suchodolsku” (Demokracja po suchodolsku). W czasie zgłaszania kandydatur udzielano głosu według uznania, a nie kolejności zgłoszeń, a następnie zamknięto listę, gdy wiele osób wciąż czekało na możliwość zgłoszenia swoich kandydatów.

Co prawda dopuszczono jeszcze jedna kandydaturę, zgłaszana przez mieszkańca, który najgłośniej krzyczał i sprzeciwiał się zamknięciu listy. Innych, spokojniejszych, już nie dopuszczono do głosu. W tej sprawie grupa mieszkańców podpisała wyborczy protest (Protesty wyborcze), powołując się na zapisy statutu mówiące o tym, że każdy ma prawo zgłaszać kandydatury, a lista jest „nieograniczona”. Zbulwersowani mieszkańcy uznali, że ich prawa wyborcze zostały niesłusznie ograniczone przez osoby prowadzące zebranie, w tym Zbigniewa Kubita (radny miasta Krosna z Klubu Samorządowego),  który udzielał głosu według uznania (np. poza kolejnością dopuścił do głosu Stanisława Słysia, przewodniczącego Rady Miasta Krosna z Klubu Samorządowego). W wyniku wyborów w dzielnicowym samorządzie znalazł się S. Słyś, ale pan Kubit nie miał już wystarczającego poparcia. Pomimo tego został jednak przewodniczącym Zarządu Dzielnicy w wyniku decyzji Rady Dzielnicy. Protest mieszkańców w sprawie wyborów w Suchodole nie został uwzględnimy przez prezydenta, który uznał, że wybory przeprowadzono prawidłowo, uzasadniając, ze wniosek formalny o zamknięcie listy musiał być niezwłocznie poddany pod głosowanie (chociaż Statut dzielnicy tego w żaden sposób nie reguluje).

Powtórka

Skandaliczna sytuacja powtórzyła się na os. Traugutta ( Przekręt jak w Suchodole ), gdzie w wyborach na Przewodniczącego Zarządu zamknięto listę po zgłoszeniu dwóch kandydatur, zanim zgłoszono panią Elę Szarotę, która prowadziła wcześniej kampanie na osiedlu. Rozwiesiła plakaty, rozprowadziła liczne ulotki informując, że będzie kandydować, jednak nie miała takiej szansy. Z tego powodu także doszło do ostrej wymiany zdań, ale Sekretarz miasta, Maciej Gernand,powołując się na rozstrzygnięcie protestu z Suchodołu stwierdził, że tak właśnie należy postąpić, to znaczy przegłosować wniosek o zamknięcie listy. Na os. Traugutta nikomu już się nie chciało składać z tego powodu protestu.

Zupełnie inaczej

Zupełnie inaczej było na os. ks. Markiewicza. Pomimo, że padł wniosek o zamkniecie listy grzecznie zapytano czy są inne kandydatury (Zejść ze sceny). Były. Każdego z kandydatów spokojnie dopisano do listy, pod okiem tego samego pana Sekretarza, Macieja Gernanda. Czyli jednak można! I tu uwaga, w uzasadnieniu do rozstrzygnięcia protestu w Suchodole, wyraźnie napisano, że zgłoszenie kandydata po wniosku o zamkniecie listy było nieprawidłowe, ale nic się nie stało, bo ta osoba nie została wybrana. Na os. Markiewicza niektóre osoby zgłoszone po wniosku o zamkniecie listy zostały wybrane do Rady. Przynajmniej na razie nikt nie protestował. Warto zaznaczyć, że tym razem przebieg wyborów w osiedlu z ramienia Rady Miasta nadzorował Piotr Lenik z Klubu PO. W Suchodole go nie było, bo nie jest członkiem zespołu nadzorującego wybory w Dzielnicach, a w dniu powtórzonych wyborów na os. Traugutta nie mógł być obecny ze względu na inne obowiązki.

Co z tym fantem?

Czy będzie protest? Unieważnienie? Czy może dwie, zupełnie sprzeczne interpretacje statutów będą funkcjonować obok siebie w tym samym mieście? A może wreszcie unieważnić wybory w Suchodole i przywrócić mieszkańcom ich wyborcze prawa? Tylko nikomu chyba nie chce się o to walczyć. Jedyny protest w tej sprawie został odrzucony. Można było ewentualnie złożyć skargę na działalność prezydenta. Tyle, że taką skargę rozstrzyga Rada Miasta, w tym wspomniani panowie Słyś i Kubit, członkowie największego Klubu Samorządowego, który popiera prezydenta, i który samodzielnie taką skargę może odrzucić. I wtedy co dalej? Do Sądu Administracyjnego z powodu wyborów w dzielnicy? To już jak wytaczanie armaty na wróbla, czyli sprawa niewarta takiego wysiłku.

Patologia i przykład

Sytuacja jest patologiczna, ponieważ sposób przeprowadzenia wyborów w Suchodole i na Os. Traugutta pokazuje, że o wyniku wyborów decyduje kolejność udzielania głosu, a przewodniczący zebrania może wskazywać osoby zgłaszające kandydatów wedle własnego uznania. Tym samym zawsze część wyborców może zostać pozbawiona prawa do zgłaszania kandydatów i biernego prawa wyborczego. Popatrzmy na to na teoretycznym przykładzie. Powiedzmy, że na zebranie przyszły trzy grupy wyborców popierające swoich kandydatów. Grupy te możemy umownie nazwać A, B i C. Każda z nich liczy około 33% zebranych. Tym sposobem poprzez udzielanie głosu można dopuścić np. kandydatów grupy A i C, a następnie około 60% większością zamknąć listę. W samorządzie dzielnicy będą wtedy tylko kandydaci A i C. Jednak możliwa jest też każda inna konfiguracja. Np. B + C albo A + B. Wynik zależy w zasadzie od kolejności udzielania głosu (co nie powinno mieć miejsca w demokracji). Takiego scenariusza nie można było zrealizować na os. Markiewicza bo nie zamknięto listy. Przyjmowano wszystkie kandydatury, aż obecni na zebraniu przestali je zgłaszać (zgodnie z zapisami statutu, że „każdy mieszkaniec może zgłosić kandydaturę”, a liczba kandydatur jest nieograniczona”). Tyle, że to rozwiązanie z os. Markiewicza, w świetle rozstrzygnięcia protestu złożonego w Suchodole jest niewłaściwe…

Na przyszłość

Problem można rozwiązać na przyszłość, poprzez zmiany statutów Dzielnic i Osiedli. wielu radnych, głównie młodych, którzy obserwowali większość tegorocznych zebrań uważa, że jest to konieczne. Podkreślają, że nie powinno tak być, ze przewodniczącym Dzielnicy może zostać osoba, która nie miała poparcia wyborców (4 lata temu tak przewodniczącym Dzielnicy został pan Burek, a w tym roku pan Kubit, obaj z Suchodołu, związani z Klubem Samorządowym). Inna propozycja to statutowe rozgraniczenie funkcji radnego miasta od radnego, lub przewodniczącego dzielnicy albo osiedla. W tym roku większość Radnych miasta Krosna odmawiała kandydowania do samorządów dzielnic i osiedli, gdy im to proponowano. Kontrowersje wśród mieszkańców wzbudza też niejasny sposób określenia kto jest „mieszkańcem” danej dzielnicy. Jak widać na przytoczonych przykładach niebagatelne znaczenie ma tez sprawa kolejności udzielania głosu, czy sposobu zgłaszania kandydatów do dzielnicowego samorządu. Wielu radnych zapowiada, że chcą zmian. Spotkałem się już jednak z głosami innych radnych, że przecież statuty są wystarczające, a jak ktoś chce działać, to przecież nie potrzebuje bardziej doprecyzowanych zapisów, bo i po co?

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook