I po wyborach

Dziś pierwszy wpis powyborczy, czyli komentarz do komentarzy. Wyniki były do przewidzenia.

Platforma Obywatelska wysoko – moim zdaniem efekt straszenia na zasadzie „Uwaga zły PiS!”. Równocześnie bardzo szeroka formacja, od Gowina po Arłukowicza. Czyli w zasadzie nie wiadomo co, ale każdy znajdzie coś dla siebie. do tego wygrane procesy wyborcze z przeciwnikiem, który nawet nie stawia się w sądzie. Brak konkretnego pozytywnego programu, zresztą kto by im wierzył, jeżeli premier nie dotrzymuje przysięgi (!) złożonej Polakom? Zresztą ten sam człowiek tuz po wyborach zapowiedział, że najwyraźniej chce złamać konstytucję (konkretnie chodzi o terminy powołania nowego rządu), ale kto by mu w to uwierzył?

Prawo i Sprawiedliwość – przegrywa kolejne wybory. Moim zdaniem na własne życzenie. Wobec całej wrogiej kampanii nie podejmuje nawet debat, żeby zaprezentować swój program, swoich ludzi, jakieś inne twarze poza „prezesem”. Być może o to chodziło. Bardzo możliwe, że czeka nas wkrótce kolejny kryzys, którego rząd może nie wytrzymać, co może spowodować przedwczesne wybory w bardzo złej atmosferze. Czy na to liczy Jarosław? To ma być ten „Budapeszt”? Swoją drogą to ciekawa erozja zapowiedzi politycznych. Najpierw miała być Japonia, później Irlandia, a teraz już tylko Budapeszt…

Ruch Palikota czyli Samoobrona-bis. Populistyczny program dla niezadowolonych. Do tego silnie antyklerykalne hasła, czym mógł odebrać znaczną część wyborców SLD. Wiadomo, SLD nie jest pod tym względem wiarygodne, bo rządziło, a nie wycofało religii ze szkół, tylko „rozdawało majątek Kościołowi”. Ponadto chwytliwe hasła dla młodzieży: legalna marihuana i kondomy za darmo, ile tylko chcecie! Na koniec kilka obietnic dla rolników, czym mógł sobie zaskarbić dawnych wyborców śp. Andrzeja Leppera, który prawdopodobnie postanowił zrezygnować ze startu w wyborach w dość drastyczny sposób.

Polskie Stronnictwo Ludowe – siła spokoju. zdyscyplinowany elektorat, unikanie pyskówek i ogólnie niewysoka frekwencja. W efekcie mają ładny wynik, wyprzedzają, choć nieznacznie SLD.

Sojusz Lewicy Demokratycznej – klęska. Na własne życzenie. Jak można krytykować udział Polski w zagranicznych wojnach, a jednocześnie promować się twarzami Kwaśniewskiego i Millera? Ludzi, którzy wysłali wojsko do ataku na inne państwo, bez wypowiedzenia wojny, bez zgody parlamentu, bez poinformowania Polaków? Wcale się nie dziwie tym, którzy „odpłynęli” z SLD do Palikota. Sojusz zaatakowany z lewej strony nie utrzymał wyniku Napieralskiego z wyborów prezydenckich. Teraz tylko brakuje, żeby Palikot zameldował premierowi wykonanie zadania.

Polska Jest Najważniejsza – porażka. Najwyraźniej ludzie nie chcą „PiS-u bez Kaczyńskiego” ani tworu, którego założycielka tuż przed wyborami odchodzi do innej, uważanej za wrogą, partii.

KNP – klęska, w znacznej mierze spowodowana faulem w wykonaniu Państwowej Komisji Wyborczej. Poza tym epatowanie szyldem „Prawica” samo w sobie zraża wielu ludzi. Następnych zraża ciągłe używanie słowa „liberalizm”, a jeszcze innych podkreślanie „konserwatyzmu”. Te słowa dla każdego znaczą co innego, czyli w sumie już nic nie znaczą. Co gorsza może 1 na 100 kojarzy te wszystkie 3 słowa na raz jako pozytywne. Z drugiej strony jak na partię zarejestrowaną tylko w połowie okręgów, oraz systematycznie pomijaną w ankietach i sondażach było nieźle. Na pewno lepiej niż w przypadku PPP. Co ciekawe część mediów i po wyborach prezentując wyniki pomijała KNP, a pokazywała niższy wynik PPP.

Polska Partia Pracy – nieudany start, przegrana walka o tzw. „socjalny” elektorat. Widać inne partie są wystarczająco „socjalne”, a jednocześnie o wiele bardziej medialne.

Prawica Marka Jurka – trochę podobnie jak z partią Korwina. Hasło „Prawica” wcale nie przyciąga, wręcz przeciwnie. Mała partia nie bardzo jest w stanie rywalizować z PiS o właściwie ten sam elektorat. To PiS jest dziś „oblężoną twierdzą”, której ta grupa wyborców chce bronić. Jurek czy PJN to dla wyborców po prostu dezerterzy.

Samoobrona Andrzeja Leppera – zamyka stawkę. Sam założyciel przed wyborami popełnił samobójstwo co w zasadzie wykluczyło go z walki o głosy.

Przyganiał kocioł garnkowi

Ciekawostka – Donld Tusk wg. Nonsensopedii.

Na koniec o komentarzach odnośnie odejścia Jarosława Kaczyńskiego z polityki / kierowania partią. Ostatnio wiele osób przypomina słowa, które miał wypowiedzieć podczas spotkania ze studentami KUL: „Jeżeli w 2011 roku wyborów nie wygramy, to ja pozostawię miejsce innym, pewnie młodszym, oni dalej będą to prowadzili”. Dodaje się przy tym, że „Kaczyński to obiecał”, chociaż szukając cytatów nie trafiłem na żadne „przysięgam” czy „obiecuję” w kontekście wspomnianych słów. Często przypominają to najbardziej fanatyczni zwolennicy PO, czyli ludzie, którzy pewnie nigdy na partie Kaczyńskiego nie głosowali, teraz domagają się by Jarosław dotrzymał słowa, albo wytykają, że nie dotrzymuje obietnic.

I tu uwaga ci sami (!!) ludzie potrafią dokonywać niezwykłych łamańców myślowych, żeby uzasadnić dlaczego ich wódz, Donald Tusk nie dotrzymał tej przysięgi: „Przysięgam Polakom, że ten kto zaproponuje w moim rządzie podwyżkę podatków, zostanie osobiście przeze mnie wyrzucony”. Zaczyna się bełkot, że kryzys, że nie można było przewidzieć (a może wybierzmy kogoś kto przewiduje takie rzeczy?), no i, że jednak trzeba było podnieść. Tyle, że wspomniany cytat nie dotyczy sprawy „nie podniesiemy podatków”, prawda? Proszę sobie przeczytać jeszcze raz, tym razem z pogrubieniami (moje): „Przysięgam Polakom, że ten kto zaproponuje w moim rządzie podwyżkę podatków, zostanie osobiście przeze mnie wyrzucony„. Owszem, Tusk jako premier, zapowiadał też, że nie podniesie podatków, ale to w innym zdaniu.  Teraz tak, powiedzmy, że sytuacja się zmieniła, został zmuszony, ktoś go przekonał, że trzeba było itd. Mimo to złożył przysięgę (!) publicznie, przed milionami Polaków. „Słowo się rzekło, kobyłka u płota…” i zgodnie z przysięgą ktoś z rządu powinien za to wylecieć. To by znaczyło, że przysięga premiera Tuska ma jeszcze jakąś wartość.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Dreptak 12 października 2011 Odpowiedz

    Demagogia, tak niby obiektywnie a w zasadzie zakamuflowana opcja pisowska, czyli nic nowego. Redaktor Dymiński jest jak Polska po wyborach.

  • Piotr 12 października 2011 Odpowiedz Author

    tak zwany „pies Pawłowa? Czy na każdą krytykę PO Dreptakowi zapala się alarmująca czerwona lampka sygnalizująca: „Uwaga, zły PiS!” ?

  • Seba 12 października 2011 Odpowiedz

    Bardzo zwięzłe i trafne podsumowanie wyborów 🙂

    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook