„Kibole”

Dziś o trochę o piłce nożnej, „kibicach – bandytach” i premierze Donaldzie, w którym przebieg piłkarskiego spotkania może wywołać krwiożercze instynkty.

Skąd temat? Grupka tak zwanych „kiboli” przywitała wczoraj w Krośnie autobus PO okrzykami o tym, że „Donald ma Tolę” i temu podobnymi wrogimi hasłami (np. „Precz z komuną!”). Wszystko przez to, że dobrotliwy pan premier Tusk postanowił skończyć z bandytyzmem na stadionach i w bezlitosny sposób zwalcza tzw. „kiboli”. Tymczasem na stadionach jest o wiele spokojniej niż 10-15 lat temu. Powstała nawet spiskowa teoria, że problemu nie było, dopóki w czasie spotkań piłkarskich kibice nie zaczęli rozwijać politycznych, zwykle antyrządowych transparentów. „Kibole” rzekomo stali się tematem zastępczym, na pierwsze miejsce wychodzi walka ze „stadionowym bandytyzmem”, a wszystko inne schodzi na dalszy plan: stopień przygotowania stadionów, ilość i jakość budowanych autostrad, sytuacja na PKP, obietnice w sprawie podatków. Nagle okazuje się, że kibice dokonują napadów i rozbojów, handlują narkotykami, zajmują się sutenerstwem i w ogóle. W sumie nic dziwnego. W kraju gdzie piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną sportu i prawie każdy jest kibicem to dość oczywiste, że nawet większość wypadków drogowych będą powodowali właśnie „kibice piłkarscy”. Tylko co z tego wynika? Właściwie nic.

„Zadymy”

Jest jednak faktem, że z jakiś powodów, to na meczach piłki nożnej dochodzi do „zadym”. Natomiast często ci sami ludzie na koszykówce, siatkówce czy nawet piłce nożnej tyle, że halowej, potrafią zachowywać się spokojnie, nie wywołują awantur. W czym problem? Może częściowo w samej obecności i zachowaniu sił porządkowych? Już samo prowadzenie ludzi w jakiś ochronnych kordonach, zamykanie do klatek na stadionie itp. może wywoływać negatywne odczucia. Moim zdaniem pewien problem powoduje sam charakter piłki nożnej. Jest to dyscyplina, w której spotkanie trwa praktycznie ponad 90 minut (to dość długo), a o wyniku często decyduje pojedynczy punkt, jedna bramka. Wyniki takie jak 1-0, 1-1 czy 2-1 przecież nie są żadną rzadkością. To jest norma. Co gorsza ten decydujący punkt można zdobyć nie tylko w wyniku lepszej gry, ale też przez błąd sędziego lub w wyniku korupcji. Prawdziwy kibic przecież naprawdę poważnie przeżywa sukcesy i porażki swojej drużyny/reprezentacji w każdej dyscyplinie. Tyle, że w piłce nożnej emocje narastają przez bardzo długi czas, a rzadko kiedy są uwalniane w postaci wybuchu radości (słynne „GOOOOOOOOLLLLLL!!!!”). Jeżeli na koniec nasza ulubiona drużyna ponosi porażkę w wyniku sędziowskiej omyłki to jak mamy się czuć? Jakie emocje targają nami na widok triumfujących kibiców przeciwnej drużyny? Z czego oni się tak cieszą? Przecież ukradli zwycięstwo… Pamiętacie niesławnego Howarda Webba? Nawet sam pan dobrotliwy premier Tusk, ten co ociera łzy płaczącym niewiastom, miał ochotę go zabić: Przesadził.

Howard Webb na „Wrzuta.pl”

To znaczy, że premier czuł i myślał dokładnie to samo co ci „kibole” i „bandyci”, z którymi teraz walczy. Wypowiedź Tuska to prawdziwy skandal, gdyby jakiś szaleniec wtedy faktycznie dorwał i zasztyletował Webba to byłaby już totalna dyplomatyczna katastrofa. Agresywne zachowania wśród kibiców piłkarskich to jednak nie polska specjalność, dotyczy to bodaj każdego kraju, gdzie ta dyscyplina jest popularna. Dla Salwadoru i Hondurasu wynik piłkarskiego spotkania stał się nawet zapalnikiem dla konfliktu zbrojnego – „Wojny Futbolowej”.

Dlaczego na siatce jest spokojnie?

Dlaczego na siatkówce czy koszykówce jest spokojniej, nawet jeśli przychodzą tam ci sami kibice? Zupełnie inna jest specyfika rozgrywki. Drużyny zdobywają więcej punktów, pojedynczy błąd sędziowski ma zatem marginalne znaczenie. Każdy zdobyty punkt wywołuje pozytywne emocje kibiców, rozładowuje napięcie, przeciwdziała narastaniu frustracji, która w przypadku pełnowymiarowej piłki nożnej narasta nieraz przez ponad półtorej godziny. To taka moja obserwacji inaczej tego nie potrafię sobie wytłumaczyć.

Co z tym zrobić?

Na pewno pomogłoby bezkompromisowe rozprawianie się z korupcją w sporcie. Zadanie trudne, ale chyba wykonalne. W ten sposób spadłaby ilość kontrowersyjnych sytuacji, od których kibicom krew się gotuje w żyłach. Moim zdaniem nie byłoby też źle, gdyby sędzia miał możliwość zobaczyć powtórkę, nagranie z kontrowersyjnej sytuacji. To ograniczyłoby ilość zwyczajnych, zupełnie niezamierzonych błędów. Trzecia sprawa to karanie tych, którzy nie potrafią opanować swoich nerwów, albo naprawdę są zwyczajnymi bandytami (np. rzucają nożem w piłkarzy). Zwróćmy jednak uwagę, że to jest margines, nie można z powodu jednostek stosować zbiorowej odpowiedzialności i zakazywać wszystkim kibicom tego co kochają – wyjazdów ze swoją drużyną, organizacji dopingu i oprawy meczu….no chyba, że komuś chodzi o temat zastępczy, to w takim razie pełny sukces!

I na koniec, czy naprawdę poważniejszym problemem nie jest rosnący dług kraju? Albo fakt ruszenia „rezerwy demograficznej” na rzecz bieżących wydatków?

 

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 3 października 2011 Odpowiedz

    No ciekawe. Nigdy w sumie nie zastanawiałem się, dlaczego chuligani związani są z piłką nożną, może faktycznie ma to związek z charakterem rozgrywki.

    Wydaje mi się, że ma to też związek z tradycyjną niechęcią mieszkańców sąsiednich miejscowości- vide Krosno-Jasło.Kiedyś mieszkańcy sąsiednich miejscowości bili się w karczmie przy okazji spotkań w dni targowe, ale zastąpiło to chuligaństwo które narodziło się w Anglii, gdzie pod koniec 19-go wieku typ o nazwisku Hooligan założył pierwszy gang wszczynający awantury z kibicami przeciwnych drużyn i się to na cały świat rozniosło.

    W każdym razie na meczach rugby atmosfera jest piknikowa, zawodnicy rywalizują wg dużo ostrzejszych przepisów, a kibicują im całe rodziny z koszykami piknikowymi, jakoś się tam „kibolstwo” nie przeniosło.

    Co zaś do Tuska to ma akurat świetny temat zastępczy, akurat taki na czasie, wszystkie partie operują tymi samymi sloganami o pracy, płacy i szczęśliwości ogólnej bez żadnego sensownego programu, więc wygra ta partia, która znajdzie najlepszy temat zastępczy który zelektryzuje ludzi.
    Tusk trafił dobrze, własną piersią zasłonił naród przed stadionowymi bandytami o których się wszędzie mówi, ergo przypuszczam, że te wybory wygra.

  • Kato 11 października 2011 Odpowiedz

    Świetny art.
    Ciekawe spojrzenie, nie pomyślałem w ten sposób, ale przypomina to, (choć idzie dalej) Donaldową walkę z dopalaczami. Tam problemu przez lata nie widział, aż do czasu kiedy potrzebował sukcesu, teraz walka z czymś co zanika… Ludzie mają bardziej otwarte umysły, PRL odszedł w zapomnienie, ale pokazy medialno-heroiczne walki naszych „salonowców” (podoba mi się to Łysiakowskie określenie) podane przez szukające sensacji, często „wspierające” media robią szoła jak Borat na spotkaniu feministek…
    Yeri, oglądałem ostatnio rugby Nowa Zelandia vs Argentyna i to było super!!! KOńcem października jadę na hokej – Sanok z Cracovią i będzie jazda!!!! I bez agresji. I da się?

  • Piotr 19 listopada 2011 Odpowiedz Author

    http://www.sportfan.pl/artykul/30177/zawod-podwyzszonego-ryzyka-pilkarski-sedzia-zobacz – niejako na potwierdzenie, że coś jest na rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook