Gdzie zrobić rondo?

Tytułowe pytanie to nie lada problem w Krośnie. Dlaczego nie może powstać jedno rondo obok Starego Cmentarza, a kolejne obok Straży Pożarnej? Odpowiedzi są zaskakująco różne! Mamy tez jedno Rondo, które wcale rondem nie jest.

Obok cmentarza

Tu problemem jest totalny korek. Ul. Krakowska robi się zwyczajnie nieprzejezdna. Z niemożliwością graniczy też wyjazd w lewo z ulic Lewakowskiego i Łukasiewicza (teraz jednym z pomysłów jest zakazanie skrętu w lewo z ul. Lewakowskiego). Tutaj ruch mogłoby rozładować rondo…którego nie będzie.

Nawet zaprojektowano dwupasmowego olbrzyma. Jeżeli kojarzycie znajdujący się przy tym skrzyżowaniu prastary sklep rybny, to wyobraźcie sobie, że wejście do niego znalazłoby się na wysepce wspomnianego ronda. To znaczy znalazłoby się tam, gdyby w ramach budowy ronda nie planowano wyburzenia tego i kilku innych budynków w okolicy. Nic z tego nie wyszło.

Projekt ronda wyglądał rewelacyjnie. Pamiętam jednak jak kiedyś zapytałem o te planowane wyburzenia itp. Chodziło mi o to, czy uzgodniono to już z mieszkańcami, czy miasto wie jakie będą odszkodowania. Do tego dochodziła kwestia poszerzania jezdni, a za tym możliwe, że wymiana okien w pobliskich budynkach na koszt miasta. Odpowiedź była zadziwiająca. Okazało się, że inwestycja ma pójść ze „specustawy”, zatem nie trzeba z nikim rozmawiać, ani przejmować się uwagami czy protestami mieszkańców. Ot jedna pani się tam sprzeciwia, ale ona nie ma szans, żeby zatrzymać te inwestycję. Zatem najpierw dokonano by wyburzeń, a dopiero później poszłyby procesy o odszkodowania, które nie wiadomo kiedy i w jakiej wysokości otrzymaliby mieszkańcy. No i okazało się, że ta „jedna pani” to bardzo skutecznie zatrzymała. Zgłosiła swoją własność do rejestru zabytków, a konserwator na to przystał. Co gorsza odwołanie do ministra kultury nic nie dało, bo decyzja w świetle prawa o ochronie zabytków faktycznie była uzasadniona. Teraz zdaniem niektórych mediów, wszystkiemu winna właścicielka i ten głupi konserwator. Ale czy można im się dziwić? Jeżeli miasto występuje z pozycji siły, to każdemu normalnie myślącemu człowiekowi uruchamiają się reakcje obronne. A konserwator? Jego obowiązkiem jest ochrona zabytków, a nie pytanie władz miasta o to: „Czy aby nie chcecie tego zburzyć? Bo ja bym to sobie wpisał do rejestru, ale jak chcecie burzyć, to ja nie będę wpisywał” – tak ma wyglądać ochrona zabytków?

Tak czy inaczej ronda nie będzie. Kierowców najprawdopodobniej czekają zmagania ze światłami. W moim przekonaniu błędem była próba siłowego rozwiązania. Przypuszczam, że gdyby po ludzku podejść do sprawy, to dałoby się dogadać…

Obok Straży

Na tym skrzyżowaniu (Lwowska – Niepodległości) funkcjonuje drogowy „koszmarek”. W zamyśle projektantów znajduje się tam nie jedno skrzyżowanie, a dwa! Tyle tylko, że „bardzo blisko siebie”. Cóż z tego, że projektant jakoś to upchał, jeżeli kierowcy widzą tylko jedno skrzyżowanie? Miejscowi nauczyli się już na pamięć jak jeździć, a przyjezdni (np. z Gdańska, Warszawy czy Katowic)  maja kłopot, oni nie potrafią jeździć „po krośnieńsku”. Niektórzy instruktorzy nauki jazdy zwracają uwagę kursantom, że nie wszystko jest tam prawidłowo, a egzaminatorzy z WORD raczej omijają to miejsce, bo po co komuś kontrowersje na egzaminie? W czym rzecz? Otóż jadąc od strony tzw. „Ronda” (o czym niżej) ulicą Lwowską i skręcając w prawo w kierunku ul. Niepodległości, na odcinku kilkunastu metrów znajdujemy się na zupełnie innej jezdni i dopiero nią dojeżdżamy do drugiego skrzyżowania, z ul. Niepodległości. Tak przynajmniej jest w wyobrażeniu projektantów. W efekcie te kilkanaście metrów asfaltu obok pomnika nie jest częścią skrzyżowania Lwowska-niepodległości, a osobną jezdnią krzyżująca się z ul. Niepodległości. Fantastyczne rozwiązanie! Tylko czy przysłowiowy Kowalski ze Szczecina zdąży to na czas przeanalizować i domyślić się „co projektant miał na myśli”? Niestety od tej analizy może zależeć ludzkie życie, bo od tego jak zinterpretujemy sygnały i znaki drogowe zależy kto ma pierwszeństwo przejazdu.

Cały problem mogłoby rozwiązać rondo w tym miejscu. Zapytałem o to na jednej z konferencji prasowych i co się okazuje? Nie da się! Dlaczego? Bo „konieczne byłyby wyburzenia”! Dacie wiarę? Rozumiem, trzeba przestawić pomnik (rondo miałoby gustowną wysepkę) i zapewne zburzyć pobliską kwiaciarnię. I tego szanowny czytelniku, nawet nie bierze się pod uwagę. Zamiast tego pozostaje rozwiązanie zagrażające życiu uczestników ruchu czyli te „dwa skrzyżowania w jednym”. Doprawdy, czy nie da się dogadać w sprawie tych koniecznych „wyburzeń”? Jakoś w przypadku niedoszłego ronda przy Starym Cmentarzu władze miasta miały ogromny zapał do wyburzania i to bez gadania. Dlaczego nie chcą nawet spróbować przy Straży?

Rondo tylko z nazwy

Plac Monte Cassino, zwany „Rondem” (ten z takim pomnikiem, z trzema rurami) w istocie rondem nie jest. Jest to delikatnie ujmując kuriozalne skrzyżowanie z dużą wysepką na środku. Jednym z jego absurdów jest to, że możliwy jest tutaj jednoczesny ruch dwóch równolegle jadących się samochodów w kierunku ul. Lwowskiej oraz trzeciego w kierunku przeciwnym, pomiędzy nimi. Wątpliwości kierowców notorycznie budzi sprawa pierwszeństwa przejazdu pomiędzy jadącymi z ul. Wojska Polskiego i Powstańców Warszawskich. Na szczęście prędkości są nieduże, a większość kierowców jedzie niepewnie i z ograniczonym zaufaniem. Zatem tragedii jeszcze nie było, najwyżej drobne stłuczki czy sprzeczki (czasem wulgarne) o to kto ma pierwszeństwo.

Jaki jest problem, żeby zrobić tam normalne rondo? Nie trzeba żadnych wyburzeń, jest kawał placu i okrągła wysepka na środku. Wystarczy zmienić znaki pionowe oraz poziome i będzie po sprawie.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook