Rząd rżnie głupa – katastrofa

Dziś o „Katastrofie Smoleńskiej”. A właściwie o tym, że w tej sprawie rząd Tuska leci sobie w kulki.

Po wielu ponawianych zapytaniach wiadomo już dziś, że samolot był wojskowy i wykonywał „lot państwowy”. Nadal nie wiadomo jednak kto, kiedy i na jakiej podstawie zgodził się, by sprawę przyczyn katastrofy badano jak w przypadku lotu cywilnego? …tym bardziej, że lotnisko w Smoleńsku też było wojskowe. Wreszcie w styczniu 2011 roku polska komisja w uwagach do MAK stwierdza, że lot prezydenckiego Tupolewa był lotem wojskowym. Jednak wcześniej pan minister Jerzy Miller upierał się, że to był lot o statusie cywilnym, a tajemniczy „ktoś” po stronie polskiej zgodził się by katastrofę badać jak w przypadku lotu cywilnego.
„Rząd rżnie głupa”, najpierw zgadza się, że lot był cywilny, a teraz w uwagach do MAK ma pretensje, że nie jest traktowany jak wojskowy. Co to jest, jak nie totalna kompromitacja?

Po polskiej stronie tez prowadzone są śledztwa w sprawie zaniedbań przy organizacji lotu. Jednocześnie osoby odpowiedzialne za służby przygotowujące wizytę, czyli ministrowie MON i MSWiA nadal nadzorują swoje resorty. To oznacza, że np. kontrolują dokumentację stanowiącą materiał dowodowy w ich sprawie. Ministrowie Tuska tracili już stanowiska z bardziej błahych powodów niż katastrofa prezydenckiego samolotu z liczną grupą ważnych osobistości na pokładzie.

Z relacji pracowników Kancelarii Prezydenta przedstawionych w filmie Mgła (całość można zobaczyć na youtube) wynika, że od samego początku starano się umniejszyć rangę wizyty prezydenta. Natomiast po katastrofie dążono do marginalizacji drugiego Kaczyńskiego, do tego stopnia, że kondolencje po pogrzebie od zagranicznych delegacji odbierała nie rodzina, tylko politycy Platformy. W tym panowie znani ze słów „dożynanie watahy” czy „prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni”. Czy to możliwe, że w tych okolicznościach wykazanie przyczyn katastrofy, czy zaniedbań po stronie resortów kierowanych przez ministrów Tuska nie było priorytetem?

Z samym filmem warto się zapoznać, tym bardziej, że żyjących pracowników prezydenta Kaczyńskiego nikt inny jakoś o zdanie czy relację z wydarzeń nie pyta. Sam film jest bardzo mocno krytykowany. Mimo to od 3 miesięcy od premiery nie spotkałem jeszcze żadnych konkretnych zarzutów. Ot komuś się nie podoba, że film zrobiła red. Lichocka. No dobra, też nie lubię tej pani, ale co z tego?

Żeby było ciekawiej, to wcale nie byłem zwolennikiem zmarłego prezydenta. W decydującym momencie głosowałem na Donalda Tuska. Mam krytyczny pogląd na wiele aspektów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, z wyprawą do Gruzji włącznie.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mash 3 kwietnia 2011 Odpowiedz

    Piotrze, widzę, że manipulujesz niczym senator Piotrowicz i poseł Babinetz na ostatnim spotkaniu 😉

    Doskonale pamiętam pogrzeb Kaczyńskiego, pamiętam również, że kondolencje przyjmowały władze – Marszałek Sejmu, Senatu, Premier, Minister Spraw Zagranicznych, ale także rodzina – Marta Kaczyńska, Marcin Dubieniecki, Jarosław Kaczyński. Pamiętam to, gdyż stała z nimi także mała Ewa(?) i sam byłem zdziwiony jej podobieństwem, do dziadka.

    „Przyjdą wybory albo prezydent gdzieś poleci i sprawa się rozwiąże” – bo tak brzmiał ten cytat, to dużo gorsza manipulacja, niż ta o słynnym „jaki prezydent, taki zamach”. Tutaj, J.Kaczyński po prostu kłamał, mówiąc o tym w kontekście katastrofy, gdyż ta wypowiedź dotyczyła… nominacji ambasadorskich i opieszałości w ich podpisywaniu przez Kaczyńskiego. Jak gdzieś poleci – to będzie musiał tam powołać ambasadora. I tyle. Wie o tym Kaczyński, wie Piotrowicz, Babinetz, jednak nie przeszkadza im to w zwykłym kłamaniu i mieszaniu w głowach ludziom. Podejrzewam, że Ty również wiesz, o co chodziło…

  • Piotr 3 kwietnia 2011 Odpowiedz Author

    Mashu, a byłeś na tym „ostatnim spotkaniu” czy znasz je tylko z relacji?

    Odnośnie kondolencji to niczym nie manipuluję. Wyraźnie napisałem: „Z relacji pracowników Kancelarii Prezydenta przedstawionych w filmie (…)”. Zobacz, porównaj sobie. Wedle tej relacji rodzina przyjęła kondolencje tylko od części zagranicznych delegacji, bo nie poinformowano jej na czas.

    Wciąż pozostaje kwestia: kto, kiedy i na jakiej podstawie zdecydował, że traktujemy te katastrofę jak w przypadku lotu cywilnego? Tym bardziej, że rząd się obudził i przypomniał sobie, ze lot jednak był wojskowy. I lotnisko też było wojskowe.

  • Mash 3 kwietnia 2011 Odpowiedz

    Nie byłem na spotkaniu, gdyż, jak zapewne wiesz, studiuję w Krakowie i tam mieszkam. Opieram się na relacji w k24 – biorąc poprawkę na to, że to k24, mniemam jednak, że cytaty z senatora Piotrowicza i posła Babinetza są prawdziwe.

    Ano widzisz, co innego piszesz teraz – „wedle tej relacji rodzina przyjęła kondolencje tylko od części zagranicznych delegacji, bo nie poinformowano jej na czas”, a co innego w tekście – „kondolencje po pogrzebie od zagranicznych delegacji odbierała nie rodzina, tylko politycy Platformy.” I to jest manipulacja właśnie. Pomijam fakt, że kondolencje nie odbierali „politycy Platformy”, tylko tymczasowo wykonujący obowiązki Prezydenta Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, Minister Spraw Zagranicznych. Różnica semantyczna, ale to jednak różnica.

    Pomijasz wypowiedzi swoje ( nawet jeśli tylko cytujesz bohaterów dokumentu ), senatora Piotrowicza, posła Babinetza. To ja się może zapytam – jak skomentujesz np. taką wypowiedź:

    „Chciałbym, aby prawda została ujawniona. Ciężko do tej prawdy dojść… bo w dalszym ciągu u władzy są ci, którzy są odpowiedzialni za to co się wydarzyło. Odpowiedzialni jeśli nawet nie z punktu widzenia karnego, to na pewno z punktu widzenia moralnego i politycznego. Pamiętacie państwo te wypowiedzi: „Prezydent gdzieś poleci i nie wróci”, bagatelizowanie wizyty w Gruzji: „Jaka wizyta taki zamach”. Służby specjalne wyciągają z tego wnioski: jeśli coś się stanie, to zdecydowana część społeczeństwa będzie z tego powodu zadowolona. I w związku z tym jest „dobry klimat”, by nie dopuścić do władzy tych, którzy myślą w kategoriach państwowych i narodowych”

    Zwracam Ci szczególną uwagę na zmanipulowane cytaty – „Prezydent gdzieś poleci i nie wróci”, „Jaka wizyta taki zamach”.

    Myślę, że Twoje pytanie o traktowanie tego lotu, jako lot cywilny brzmi dość mało istotnie w kontekście tego, co mówią politycy z partii, z której listy startowałeś w ostatnich wyborach. Bo jak się ma kwestia techniczna statusu lotu, do ogólnej koncepcji spisku służb specjalnych i jakiś bliżej nieopisanych sił ogólnoeuropejskich, zapoczątkowana w 2005 roku już?

  • Piotr 3 kwietnia 2011 Odpowiedz Author

    Tak myślałem, ze nie byłeś, ale z drugiej strony kto wie? Na sali było trochę młodych ludzi, których nie znam, to i Mash mógł być tam przypadkiem.

    Od początku pisałem, że w sprawie kondolencji to jest relacja pracowników L. Kaczyńskiego z filmu + link do filmu. Każdy, kto się interesuje sprawą niech zobaczy i wyrobi sobie swój pogląd.

    Masz rację Mash, panowie byli tam ze względu na pełnione funkcje, a nie przynależność partyjną. Przy okazji to pokazuje, że nasza konstytucja nie jest gotowa na podobne sytuacje – brakuje wiceprezydenta, który byłby bliskim współpracownikiem prezydenta, nigdy nie przebywał w tym samym samolocie co prezydent, a w razie „W” prowadził kadencję do końca.

    Na moim blogu przedstawiam mój pogląd, dla którego sprawa zachowania rządu wobec charakteru lotu jest jedną z najistotniejszych. Nie jestem rzecznikiem posła czy senatora, żeby tłumaczyć się z ich poglądów 🙂

    W przypadku senatora jednak wypowiedź zdecydowanie odcięta jest od kontekstu, czyli od tego, że minister stracił stanowisko, za to, że przestępca się powiesił w celi, a tutaj ministrowie odpowiedzialni za resorty przygotowujące lot, nadal piastują stanowiska. Tego K24 nie cytuje. Z drugiej strony trudno zacytować wszystko. Moje nagranie wypowiedzi senatora na tym spotkaniu trwa ponad 28 minut. W sumie można by to udostępnić, byłby to na pewno lepszy materiał do dyskusji niż pojedyncze cytaty.

    Mój start z PiS dotyczył wyłącznie lokalnego samorządu, w tym łamania zasady domniemania niewinności przez urzędników. W żadnym razie nie oznacza poparcia dla każdej wypowiedzi, każdej osoby z tej partii w każdej sprawie. Przy okazji, czy wiesz z jakiej partii startował autor tekstu o „Mgle” zamieszczonego na K24? …i to do sejmu?

  • tan Cedryk 5 kwietnia 2011 Odpowiedz

    Nie ma co gadać, jak na największą tragedię w historii wolnej Polski to wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia to totalna kompromitacja.

    Problemy z ustaleniem statusu lotu, który wydaje się oczywisty, dziwne zachowania strony Rosyjskiej, jeszcze dziwniejsze po stronie gabinetu Tuska, szkoda gadać.
    Niezależnie czy się było zwolennikiem ś.p. Prezydenta czy nie to naprawdę nasz rząd leci w kulki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook