Rada vs Prezydent

25 lutego omal nie doszło do historycznego starcia Rada vs Prezydent. Obie strony napinały się w czasie komisji, a na koniec wycofały się. Nie oznacza to końca sporu o Plan „Krościenko XI”. Sprawa ma zostać rozstrzygnięta w pierwszej połowie marca.

Więcej o sprawie przeczytacie wSpór o „Krościenko XI”. Wątpię by jakiś inny dziennikarz poruszył temat.

Prezydent ma trochę racji
Prezydent Piotr Przytocki twierdzi, że zgodnie z obowiązującymi przepisami Rada nie może wnosić inicjatywy uchwałodawczej w sprawie Miejscowych Planów, podkreśla, że przygotowanie projektu leży w kompetencjach prezydenta. Trzeba przyznać, że to uzasadnienie ma ręce i nogi. To urząd, którym kieruje prezydent ma wszelkie wydziały merytoryczne potrzebne dla opracowania planów: geodezje, urbanistykę, drogownictwo, gospodarke komunalna, ochronę środowiska…

Rada ma mocne argumenty
Radni za to podnoszą, że prezydent przedstawia projekt sprzeczny z uchwałą z 2008 roku, która określa obszar, którego ma dotyczyć plan. Co więcej twierdzą, że plan był gotowy już we wrześniu ubiegłego roku, tylko prezydent „zwlekał”. W efekcie Rada może odrzucić projekt prezydenta w głosowaniu i wezwać go do zrobienia nowego. Wszystko to jednak odwleka w czasie przyjęcie Planu. Radni złożyli więc własny projekt. Właściwie nie własny. Przecież nie siedzieli i sami tego nie projektowali, oparli się na gotowcu przygotowanym przez urząd i zgłosili go w ramach inicjatywy uchwałodawczej radnych. W imieniu Klubu Samorządowego głos w tej sprawie zabiera przewodniczący Rady, Stanisław Słyś.

W czym problem?
Projekt prezydenta dzieli obszar Planu „Krościenko XI” na etapy, w sposób, który zdaniem Rady dyskryminuje jednego z inwestorów, a faworyzuje innego. Radni powołują się tutaj nawet na obronę praw obywatelskich zapisanych w konstytucji. Domagają się wyjaśnień. Niemal cały Klub Samorządowy przyszedł na poprzedzającą sesję Komisję. Konieczność równego traktowania przedsiębiorców podkreślają także liderzy Klubów PiS i PO.

Skąd ta odmiana?
Ciekawa odmiana. W „sprawie Hejnara” radni największego Klubu w ogóle nie byli zainteresowani wyjaśnieniami. Prawa obywatelskie zapisane w Konstytucji RP nie miały większego znaczenia ani na sesji w „Puchatku”, ani na poprzedzającej ja Komisji Urbanistyki. Skąd teraz taka odmiana? Może Rada po prostu nie chce drugiej takiej awantury, jak z Hejnarem?

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • wojj76 3 marca 2011 Odpowiedz

    Czyli nauka nie poszla w las.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook