Urząd milczy w „sprawie Hejnara”

Krośnieński Magistrat zgodnie ze starą zasadą z amerykańskich kryminałów zachowuje milczenie w „sprawie Hejnara”.  Ale czego innego można oczekiwać?

Na portalu KrosnoCity można przeczytać w jaki sposób ja i Mateusz Głód staraliśmy się uzyskać stanowisko Urzędu w „sprawie Hejnara”:   Urząd milczy.

Nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi. W zasadzie mnie to nie dziwi, bo śledzę sprawę od kilku miesięcy, zaznajomiłem się z dokumentami, byłem na miejscu. Mnie nie da się zbyć jak dziennikarzy pewnej lokalnej gazety, którzy bezkrytycznie napisali, że plan drogi w Suchodole zmieniono na wniosek mieszkańców Polanki. Z odpowiedzią na niektóre pytania najwyraźniej jest problem.

Pytanie o szkodę

Jedno z pierwszych, a zarazem najtrudniejszych pytań jakie zadawałem w tej sprawie, to pytanie o to w jaki sposób Hejnar miał zaszkodzić Gminie Krosno. Janusz Hejnar uzyskał pozwolenie na budowę, twierdzi, że prowadził prace zgodnie z Dziennikiem Budowy. Od czasu rozpoczęcia prac nieraz kontaktował się z urzędnikami w związku z prowadzoną inwestycją, np. w 2007 roku uzyskał zgodę Naczelnika Drogownictwa na budowę dodatkowego zjazdu z ul. Wyszyńskiego do działki na której budowany jest zakład itd. Po co, jeżeli zdaniem Urzędu nie prowadził w tym czasie inwestycji? Wszystko to odbywa się od 2002 roku, natomiast o zmianie trasy drogi G poinformowano go na początku 2008 roku. Twierdzenie, że swoje działania prowadził, żeby podnieść wartość odszkodowania nie za bardzo ma sens.  Hejnar musiałby przewidzieć zmianę trasy drogi (jasnowidz?). Początkowo oskarżano go o to, że „znalazł sobie kierownika budowy, który mu uzupełnił Dziennik Budowy”. Tę wersję wykluczyła jednak ekspertyza grafologiczna i to, że kierownik, który dokonywał wpisów zachorował i opuścił Krosno przed 2008 rokiem.Nie mógł tym samym „uzupełnić Dziennika” w 2008, dlatego też zmieniono treść aktu oskarżenia. Tyle, że zmieniony akt oskarżenia nie pasuje do tezy, że Hejnar w 2008 dowiedział się o zmianie planu drogi i dopiero wtedy „uzupełnił” dokumentacje i zaczął budowę.

Pytanie o zmianę trasy

Oficjalnie tłumaczy się zmianę trasy Drogi G „mniejszymi kosztami”. Brak jednak kosztorysów. Tłumaczy się, że na starej trasie trzeba zrobić stromy podjazd, zburzyć od 3 do kilkunastu domów i zbudować dwa mosty. A na nowej trasie wystarczy jeden most i zburzenie jednego domu. To wersja oficjalna. Jednak ona nie wytrzyma pytań dodatkowych. Byłem na miejscu i widziałem, że naprawdę stromy podjazd to musi być na nowej trasie. Co więcej planowana jest tam budowa otwartego „półtunelu” – drążenie szczytu wzniesienia, czyli koszty niebagatelne. Przy nowej trasie jest de facto tyle samo domów do wyburzenia co na starej czyli 3. Do tego dochodzi sporna piekarnia, za która możliwe, że trzeba będzie zapłacić odszkodowanie. Zatem skąd wiadomo, że „będzie taniej”?

Dlaczego nie sprawdzono wcześniej?

Jeżeli wydano zezwolenie na budowę, jeżeli rozpoczęcie prac zostało zgłoszone w Urzędzie (na potwierdzeniu jest pieczęć Prezydenta Miasta Krosna) to rozumiem, że przed zmianą trasy drogi i oszacowaniem kosztów „czy będzie taniej” ktoś powinien sprawdzić na jakim etapie jest budowa. Jeżeli prace przerwano na ponad dwa lata, to wydaje się decyzje o wygaśnięciu zezwolenia i można zmieniać trasę bez obaw o dodatkowy koszt. Natomiast jeżeli pozwolenie jest ważne, to należy uwzględnić odszkodowanie za powstający obiekt w szacowanych kosztach inwestycji. Dlaczego to nie zostało zrobione w ten sposób? Jaki bałagan sprawił, że najpierw zmieniono trasę, a później postawiono inwestorowi zarzut prowadzenia nielegalnej budowy? Co ciekawe początkowo Prezydent twierdził, że Hejnar nie zgłosił rozpoczęcia robót, a na zgłoszeniu widnieje pieczęć prezydenta.

Pytanie o domniemanie niewinności

Czyli pytanie o to, dlaczego Hejnara potraktowano jak przestępcę pomimo, że nie został skazany. Podczas komisji Urbanistycznej, poprzedzającej niesławną sesję w „Puchatku” rozważano skargę Hejnara na planowana zmianę Studium, w tym przebieg drogi G. Wtedy, w obecności prezydenta radni z jego Komitetu oraz pracownik UM Krosna mówili o Januszu Hejnarze jak o przestępcy. Padły słowa, że „znalazł sobie kierownika, który mu uzupełnił Dziennik Budowy” (to nawet nie była aktualna wersja oskarżenia, a przedstawiono ją jako stan faktyczny), że budowa jest nielegalna bo pozwolenie na nią wygasło oraz, ze ma wstrzymane prace budowlane. Przypominam, był to marzec 2010, nie było żadnego wyroku w tej sprawie. Co więcej Hejnar nie miał wstrzymanych prac, bo Nadzór Budowlany nie znalazł ku temu podstaw. Na tej podstawie komisja pozytywnie zaopiniowała projekt zmian, traktując obywatela jak winnego, bez wyroku sądu. Można to wręcz uznać, za złamanie jego konstytucyjnych praw. Art. 42 ust. 3 Konstytucji RP: każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

Rozumiem

Rozumiem dlaczego Urząd Miasta nie chce oficjalnie się wypowiedzieć, też bym nie chciał na ich miejscu. Jednak „sprawą Hejnara” zajmują się urzędnicy w swoich godzinach pracy – sprawując funkcje publiczne, zmieniając trasę drogi gospodarują mieniem komunalnym. Odmowa odpowiedzi na pytania jest działaniem co najmniej na pograniczu złamania prawa dostępu do informacji o działalności organów władzy publicznej: Konstytucja RP Art. 61. ust 1:  Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • paulsen 20 lutego 2011 Odpowiedz

    Panie Dymiński napisz pan maile do niezależnych mediów nie z Krosna niech się sprawą zajmą jak Uwaga TVN , Interwencja w Polsacie , Sprawa dla Reportera. Oni na pewno zajmą się tą sprawą.

  • wojj76 22 lutego 2011 Odpowiedz

    Paulsen ma racje. Juz widzialem sprawe w krosnienskim sadzie, gdzie biegly stwierdzil ze biale jest czarne i bylo po sprawie.

  • Piotr Dymiński 22 lutego 2011 Odpowiedz

    W tej sprawie była podobna próba. Biegły przez chwile twierdził, że „płaska powierzchnia o regularnym, prostokątnym kształcie to może być po prostu wydeptana ziemia”, później jednak przyznał, że może to być także betonowa płyta, o której mówił Hejnar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook