Co ten kot pali?

Jak pewnie część moich czytelników zauważyła, byłem na spotkaniu z Januszem Palikotem w Krośnie. Podzielę się wrażeniami.

Pierwsze wrażenie podobno jest najważniejsze. W moim przypadku było takie: „niższy niż w telewizji”. Co dalej? Palikot to dobry mówca. Mówi wyraźnie, nie gubi wątku, nie przechodzi w jakieś niepotrzebne dygresje, trzyma się tematu choć gada przydługo. Jest pewny siebie, przeplata wypowiedzi żartami czy słowami typu „cholernie”, co sprawia, że styl wypowiedzi wielu może się spodobać.

„Merytoryka”

Pod tym względem jest gorzej. Krytyka koncentruje się szczególnie na Platformie, z której odszedł i pewnie chciałby zabrać jak najwięcej zwolenników. Kolejne na liście ofiar jest SLD, z którym Palikot chce rywalizować o lewicowy elektorat. Oczywiście nie zabrakło tego, co czyni Palikota gwiazdorem, czyli atakowania PiS. W poniższym felietonie odniosę się do części programu. Chcę, żeby mój tekst zachował przyzwoitą długość, a ze spotkania z Palikotem mam 2 godziny nagrania i książeczkę. Chcielibyście czytać mój felieton przez 2-3 godziny? Wiem, że nie. Dlatego wybaczcie, że odnoszę się tylko do niektórych punktów.

Przejdźmy jednak do konkretów. Palikot stwierdził, że premier kłamie, że chce łamać zawarte umowy, że Komorowski nie dotrzymał słowa itd. Ale sam Palikot zapisał się do PO w 2005 roku. To przez 5 lat nie widział, że PO kłamie i nie dotrzymuje słowa? Co ten kot pali? Popatrzmy choćby na sztandarową sprawę PO i Ruchu Palikota:

Dotacja z budżetu dla partii politycznych

PO obiecywała przed wyborami, że NIE weźmie dotacji. Wzięła. Palikotowi to przeszkadza dopiero teraz, jak sam widzi jaki problem może mieć z przebiciem się z nową partią. I on chce być tym rycerzem, który z wibratorem w dłoni pogoni obłudę z polityki? Postulat likwidacji finansowania partii oczywiście uważam za słuszny. Jednak nie wierzę by mógł go realizować ktoś kto robił karierę w  Platformie po niesławnym oszukaniu wyborców.

Emerytury

Tu jak łatwo przewidzieć zasadniczo się zgadzam z Palikotem. Nie będę się powtarzał, ale kilka dni temu opublikowałem felieton: Rząd rżnie głupa – emerytury.

Budowa dróg

Palikot proponuje pozabierać „czarnym” czy „zielonym” i wtedy będzie kasa na asfalt. Tyle, że problem budowy dróg w Polsce, to nie tylko problem pieniędzy. W skrócie nasz system jest nieskuteczny i korupcjogenny. Możemy w niego władować niemal dowolne kwoty i to bez efektu. Ostatnio np. wyszła na jaw afera kradzieży podbudowy z autostrady. Inna głośna sprawa to najdroższa droga w Polsce:10 kilometrów trasy kosztowało ponad 2 miliardy złotych.

Jak to ma się do wyobrażenia Palikota o kosztach drogi z Rzeszowa do Białegostoku? Problemem są procedury przetargowe i nie dotrzymywane warunków przetargów. To przez to Polskie drogi się sypią. Przecież Czesi czy Niemcy maja bardzo podobny klimat, u nich jakoś nie trzeba remontować dróg wkrótce po wybudowaniu. Janusz Palikot przez ostatnie lata walczył o dobre wyniki wyborcze partii, która nie widzi problemu w „kręceniu lodów”. Czy można ufać, że ten problem rozwiąże, skoro nawet o nim nie wspomina?  Nie wystarczy zabrać pieniędzy innym, żeby były drogi, tu jest większy problem do rozwiązania. Nie wystarczy sama

likwidacja armii.

Bo jak inaczej nazwać pomysł obcięcia budżetu MON jeszcze o połowę? Już brakuje pieniędzy na sprzęt i szkolenie. Tworzenie Narodowych Sił Rezerwy idzie jak po grudzie. Państwo w zasadzie zostało rozbrojone, a ja od Palikota nie usłyszałem ani jednego słowa krytyki pod adresem ministra obrony. Zupełnie jak by stan wojska i dwie największe tragedie w najnowszej historii Polski, które zdarzyły się za kadencji jednego ministra nie były powodem do krytyki. Za to Palikot mówi, że o Smoleńsku powinniśmy zamilknąć. Nic więcej nie mówić. Na ten temat przygotowuję felieton „Rząd rznie głupa – Smoleńsk”, dlatego więcej o tej sprawie tu nie przeczytasz.

Rożnica między uzbrojonym i nie uzbrojonym

Palikot nie wierzy, że NATO nas obroni, jednocześnie proponuje zmniejszenie wydatków na armie. Swoistym kuriozum w tym temacie jest to co rozdawał w swojej programowej książeczce: „to co nas chroni jako naród to Kultura”. No ładnie, już widzę jak Palikot swoją „kulturą” zatrzymuje czołgi. „Ruch poparcia” argumentuje, że „i tak przegramy każdą kolejna wojnę” bo „nie mamy potencjału takiego jak Rosja”. Skomentuje to krótko.  Współczesne doktryny wojenne przewidują strategie stosowania wojny asymetrycznej, z silniejszym przeciwnikiem. Doktryna obronna państwa o „mniejszym potencjale” opiera się na zdolności do zadania strat tak dotkliwych by napastnikowi nie opłacał się atak. Państwo pozornie słabsze, jeżeli będzie dobrze przygotowane, może skutecznie się bronić. W czasie II WŚ pokaz tego typu doktryny dała Finlandia. Tak, to może oznaczać konieczność zmiany filozofii myślenia o Wojsku Polskim, ale na pewno nie wymaga ograniczania i tak skromnego budżetu.

– Czy grozi nam jakaś wojna? – pyta Palikot. – A skąd możemy wiedzieć? – powinna brzmieć odpowiedź. Nigdy nie wiemy. Żyjemy w niestabilnym świecie. Ktoś przewidział, ze z dnia na dzień ruszy lawina rewolucji w krajach islamskich? Nie. To skąd pewność, że nie grozi nam żadna wojna? Potencjalni przeciwnicy to wcale nie musi być Rosja. O wiele bliżej jest Białoruś, ze swoim dyktatorem oskarżającym Polskę o mieszanie się w jej sprawy wewnętrzne. Skąd mamy 100% pewności, że Łukaszenko, by odwrócić uwagę od wewnętrznych problemów nie dokona ataku? To tylko jeden z możliwych scenariuszy.

Likwidacja powiatów

Tu w zasadzie zgoda. Rożnica jest w tym, ze ja pamiętam, że powiaty wprowadził rząd Buzka. Zresztą też było przy tym nieco demagogii. Twierdzono, że zmniejsza się administracje, bo przecież zmniejsza się liczbę województw z 49 do 16. Do tego powstaną powiaty. Ponad 300 powiatów. I ten zabieg się udał! Część ludzi naprawdę uwierzyła, że zmniejsza się biurokrację. Przecież to jest kwestia nazwy…

Polska podzielona przez rząd Buzka na ponad 300 „województw”

O znaczeniu używanego języka i nazewnictwa pisałem przy okazji tego felietonu: Świat poza Matrixem. Użyjmy np. innych nazw, powiedzmy, że zamiast 49 województw utworzymy ponad 300, które połączymy w 16 większych Regionów. Ktoś by wtedy uwierzył, że rząd zmniejsza biurokrację? Pewnie nie. Dlaczego przypominam, że tego dokonał rząd Buzka? Bo Palikot to zgrabnie pominął. Za to wręcz powiedział, że „po latach Buzek został jednak doceniony” oraz,  że na to zasłużył. Jasna sprawa, Palikot liczy na najbardziej prounijny elektorat. Zapewne jakiś spec od wizerunku (ma całkiem niezłego w swoim Ruchu) podpowiedział mu, że jak będzie krytykować przewodniczącego PE to może być źle odebrane. Zatem jako sprawny demagog Palikot łączy krytykę powiatów, z równoczesną pochwałą dokonań premiera, który je wprowadził.

Inne wydatki i… liberalizm?

Janusz Palikot ma tendencje do nazywania siebie liberałem, a swojego programu „liberalnym”. Tymczasem oszczędności, o których mówi nie przeznaczy tylko na drogi. Obiecuje nam …darmowy dostęp do Internetu. Dziś już praktycznie kto chce, może mieć dostęp do Internetu. Dostawcy konkurują jakością i ceną. Palikot chce to zepsuć jakimś „darmowym Internetem”. Przecież w ten sposób osłabi czy wręcz zniszczy bodziec do poprawy technologii, do obniżania kosztów. To może być postulat jedynie dla ludzi bardzo krótkowzrocznych. Za ten „darmowy” dostęp do Internetu i tak wszyscy byśmy zapłacili w podatkach! Chyba lepiej, żebym sam sobie wybrał i opłacił dostawcę, niż żeby zrobił to za mnie urzędnik. Zapewne jakiś dodatkowy urzędnik… i to jest postulat „liberała” który chce „ograniczyć biurokrację” ? Dobry żart. Jeszcze lepszy jest ten z „darmową antykoncepcją”. Czyli znowu wydatek z budżetu. Przy okazji jakie pole dla biurokracji i korupcji! Przecież ktoś musi wybrać, które produkty będą refundowane, a pewnie zaraz okaże się, że ktoś musi zdecydować dla kogo będą dostępne,a dla kogo nie. Bo na to, żeby każdemu dać dowolną ilość raczej Polski nie stać. Przecież znając polska zaradność powstałby „rynek wtórny”. Ludzie braliby gumki i pigułki na potęgę i zaraz sprzedawaliby to wszystko Niemcom, Czechom, Ukraińcom, Rosjanom itd. Zatem znowu obciążenie budżetu + biurokracja + korupcja… i „lody można kręcić”.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mash 2 lutego 2011 Odpowiedz

    Tani populizm, plus rynsztokowa momentami retoryka, zabija każdy jego sensowny pomysł.

  • Piotr 2 lutego 2011 Odpowiedz Author

    Zaraz będzie, że ja mam „moce nadprzyrodzone” : http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ostra-reakcja-bialorusi-na-konferencje-w-polsce,1,4162975,wiadomosc.html

  • Astrogator 4 lutego 2011 Odpowiedz

    Nigdzie nie jest napisane kim jest Stanisław Jerzy Lec.
    Ale te brednie są na jego poziomie.

  • Piotr Dymiński 4 lutego 2011 Odpowiedz

    Raczej kim był 🙂 Ano był komunistycznym kolaborantem pochodzenia żydowskiego. Ot taka mała prowokacja z tym cytatem 🙂 Podobnie jak wskazanie na historię narodu żydowskiego w kwestii „naród uzbrojony, a naród nie uzbrojony”.
    OK, „Palikotowcy”, nie możecie zarzucić temu tekstowi „klerykalizmu”, „antysemityzmu” ani nawet „mgły smoleńskiej”. Nie jesteście w stanie podjąć żadnej dyskusji o swoich „pseudoliberalnych” postulatach. Wystarczy tylko jak ktoś wytrąci wam możliwość łatwego użycia waszych ulubionych, emocjonalnych hasełek.
    Pozdrawiam Lublin, Katowice i Białystok…od publikacji tego felietonu sporo wejść mam od was 🙂

  • wojj76 4 lutego 2011 Odpowiedz

    Pozwole sie nie zgodzic z krytyka reformy OFE proponowana przez Tuska (patrz tutaj: http://piotrdyminski.pl/2011/01/29/rzad-rznie-glupa-emerytury/#comment-162).

    Mimo mojego krytycznego podejscia dla tej ekipy ze wzgledu na zaniechania w reformie finansow jest to jedna z bardziej udanych decyzji.

    Tutaj nalezy wspomniec, ze stymulowanie wzrostu gospodarczego przez zadluzanie jest JEDYNA wlasciwa sciezka postepowania w tak glebokich kryzysach (patrz Japonia w latach 30tych ubieglego wieku). Problem polega na tym, ze to zadluzanie przy niskich stopach procentowych (np. JPY=0.2% w skali roku) powinno byc wykorzystywane do budowania infrastruktury na lata (elektrownie atomowe, autostrady, itp) a nie do pokrywania biezacych wydatkow.

    A rzad Tuska jest po prostu niekompetentny w kontrolowaniu zleconych dzialan co widac na przykladzie autostrad, gdzie ten sam dolomit sprzedano im wielokrotnie wogole go nie kladac pod dywanikiem, itp.

    No i mamy taka sytuacje w finansach bez zadnych srodkow trwalych: http://forsal.pl/grafika/349928,26603,jak_bardzo_rekordowy_jest_rekordowy_deficyt.html

  • Piotr 20 marca 2011 Odpowiedz Author

    Przepraszam, przez cały luty i połowę marca miałem tu nawał spam-botów i Twój komentarz utkał w tym spamie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook