Straż Miejska

Uzbrojonego sprawcę brutalnego napadu na biuro PiS w Łodzi ujęła na miejscu zbrodni Straż Miejska. To wydarzenie może uzmysłowi niektórym osobom, że od strażników miejskich w gruncie rzeczy oczekujemy, że będą gotowi zaryzykować własne życie.

Uprawnienia Straży Miejskiej są znacznie ograniczone w porównaniu do policji. Strażnicy są praktycznie nie uzbrojeni. Nie mają uprawnień do używania broni palnej. Pod tym względem lepiej uzbrojeni są nawet ochroniarze z patroli interwencyjnych prywatnych firm. W Krośnie za broń Straży Miejskiej służą miotacze gazu i paralizatory elektryczne, czasem pałki, których jednak Strażnicy nie noszą na co dzień.

Strażnicy interweniujący w Łodzi przypuszczalnie wiedzieli, że w biurze padły strzały. Tym bardziej należy patrzeć z podziwem na ich odwagę i poświecenie. Gdyby napastnik miał np. zapasowy magazynek cała akcja mogłaby mieć tragiczny finał w postaci kolejnych ofiar. Powiedzmy sobie szczerze, że pałka czy paralizator to niewiele w porównaniu z pistoletem na ostrą amunicję.

Nie wiem jakie są zarobki Strażników w Łodzi, ale w Krośnie są minimalne, a teoretycznie wymagamy od nich tego samego. To znaczy tego, że w razie potrzeby obezwładnią napastnika uzbrojonego w zakażoną strzykawkę, kij, nóż, siekierę albo nawet broń palną. Nie zmienia tego fakt, że w Krośnie Straż Miejska używana jest w charakterze „gońców” z dokumentami urzędowymi. Teraz dużo wyraźniej widać, że jest to bardzo niedoceniany zawód wysokiego ryzyka. Nawet jeśli dziś  zadaniem Strażników było kierowanie ruchem wokół cmentarza i pilnowanie by ktoś nieuprawniony nie zajmował miejsc przeznaczonych dla niepełnosprawnych.

Czy konieczne jest dodatkowe uzbrojenie Strażników? Nie wiem. Przez wszystkie lata istnienia Straży Miejskich praktycznie nie było przypadków by to uzbrojenie było konieczne. Za to na pewno konieczne jest docenienie ludzi, od których oczekujemy, że będą bronić innych nawet z narażeniem własnego życia.

Piotr Dymiński

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 3 listopada 2010 Odpowiedz

    Instytucja Straży Miejskiej jest dla mnie kontrowersyjna, kosztuje nas więcej niż Policja, a dużo mniej może, co jest wielką wadą tej formacji.

    A z drugiej strony olbrzymią zaletą tej formacji jest kontrola jaką mają nad nią władze lokalne, przez co niejednokrotnie jest ona dużo bardziej użyteczna niż Policja, to wielki plus Straży Miejskiej.

    W kwestii broni uważam, że Straż Miejska nie powinna być uzbrojona, ich rola w moim odczuciu jest bliższa angielskim posterukowym (nieuzbrozjonym) niż grupom interwencyjnym, itp.

    Natomiast zgadzam się całkowicie w kwestii podniesienia ich uposażenia, tu nie ma co nawet gadać.

  • Piotr Dymiński 3 listopada 2010 Odpowiedz

    Yeri, w pełni zgadzam się z Twoją wizją co do roli Straży Miejskiej. Strażnik powinien być takim „posterunkowym”, pozytywnie odbieranym przez mieszkańców.
    Co do kosztów to w Krośnie „stanowiska biurowe” w Straży Miejskiej są mocno ograniczone, zatem ze zbednymi wydatkami nie jest tak źle.

  • sedes 4 listopada 2010 Odpowiedz

    Ja za to od pewnego czasu zauważyłem że Strażnicy Miejscy chodzą z urządzeniami do wlepiania mandatów za nie płacenia opłat za parking . Chyba miasto zrezygnowało z parkingowych na rzecz straży miejskiej?? Co do parkometrów to powinien też ktoś coś zrobić z tym fantem bo nawet nie można większej kwoty wpłacić bo parkometr nie wydaje reszty .

  • elKopyto 4 listopada 2010 Odpowiedz

    Parkometry to rzeczywiście utrapienie.
    Jestem za takim podejściem do Straży Miejskiej, jakie prezentuje Piotr, to pożyteczna formacja jeśli z niej dobrze korzystać-czyli nie powinni latać i sprawdzać opłat za parkowanie, tylko się ważniejszymi sprawami zajmować.

  • Piotr Dymiński 4 listopada 2010 Odpowiedz

    Słuszne uwagi sedesie. Parkometry miały być tańsze niż utrzymanie parkingowych. Niektórzy radni, w tym pan Lenik z PO (żeby nie było, że tylko PiS w Radzie chwalę 🙂 )od początku krytykowali to rozwiązanie. Oprócz kosztu parkometrów i ich serwisowania i tak konieczne jest utrzymanie pewnej liczby parkingowych aby kontrolowali uiszczanie opłat. Nie wdając się tu w zbytnie szczegóły trzeba powiedzieć, że było to rozwiązanie złe. Wcześniej parkingowy był „osoba przyjazną”. Owszem, kasował złotówkę za parking, ale sam podchodził, wydawał resztę, można było zapłacić z góry, albo dopiero odjeżdżając itd. Przy okazji parkingowi mogli służyć informacją np. dla osób przyjezdnych (na zasadzie odpowiedzi na pytanie „gdzie znajdę sklep z…?” albo „którędy do…?”). teraz parkingowy stał się „wrogiem”. Czatuje na osoby, które nie zapłacą, albo po prostu zbyt dużo czasu tracą na tym, żeby rozmienić pieniądze i ogarnąć obsługę parkometru, który nie wydaje reszty. Ponieważ okazało się, ze po cięciach etatów parkingowych jest za mało to do kontroli skierowano Straż Miejską. Jest to nic innego jak dodatkowy ukryty koszt.

    Teraz może być problem jak to odwrócić. Miasto poniosło wszak koszty na te parkometry, a używanych raczej żadnym frajerom nie odsprzedamy :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook